POST NA RAZ, DWA: WSCHODY SŁOŃCA

Budzik. 6 rano. Oczy się kleją, ciało odmawia współpracy. Wyłączam budzik i przekręcam się na plecy. Jeszcze chwila i wstanę. 6.10. Drugi budzik. Jeden ruch i milknie. Zamykam oczy. Kilka minut później otwieram. Będzie dzisiaj słońce. Powoli zwlekam się z łóżka. Kawa, toaleta, chwila spokoju.

“Post na raz, dwa”, to seria stworzona z myślą o porannej kawie. Krótko i na temat, aby dobrze zacząć dzień. 

Patrzę na zegarek.

WSCHODY SŁOŃCA

Przez ostatnie miesiące o tej godzinie byłam już w drodze do pracy.
Zatłoczony tramwaj. Nie było gdzie usiąść. Młodzież rozgadana, dorośli milczący. Pogodzeni z losem. I ta szarość na twarzach, kiedy byli świadkami kolejnego wschodu słońca. Kto by się tym przejmował?

Dzisiaj nie widziałam wschodu słońca. Nie wyszłam z domu chwilę po szóstej. Nie jechałam w zimnym tramwaju. Nie zachwycałam się pierwszymi promieniami żółtej kuli. Nie odwlekałam dojścia do pracy by tylko popatrzeć na słońce choć trochę dłużej.

Straciłam ten wschód słońca, straciłam wczorajszy i przedwczorajszy. Zmarnowane ulotne chwile.
A jednak nie tęsknię. Nie tęsknię za wschodami słońca, szarymi twarzami i roześmianą młodzieżą.

CISZA

Cisza w mieszkaniu.

To ode mnie zależy jaki będzie jej charakter.
Czy będzie przytłaczająca czy pełna wyczekiwania.
Czy będzie przerażać czy uskrzydlać.
Czy potępi podjęte decyzje czy będzie kibicować.

Jaka jest twoja cisza?

CZAS

Piję kawę. Każdy łyk w odpowiednim momencie. Każdy łyk przerywany myślami. Myślami, które kształtuję ja. Nie sąsiadka, koleżanka czy partner. Moja głowa, moje myśli.

Kawa jest już zimna. Ale tym razem obędzie się bez stresu. Nie jestem na przerwie. Nikt nie czeka na moją pracę. I nie odliczam już czasu do końca zmiany. Kolejne osiem godzin, to zagadka. Co zrobię? Czy spędzę dzień w domu? W parku? Jak się ubiorę? A może zostanę w pidżamie? Wybory, których wcześniej nie było. Nie było, bo nie chciałam, żeby były. Bo łatwo oddać swoje życie w czyjeś ręce. Powiedzieć marzeniom, żeby jeszcze poczekały, bo jest czas. A jeżeli tak naprawdę tego czasu nie ma? Jeżeli tylko nam się wydaje, że jest a tak naprawdę minie zanim zdążymy kiwnąć palcem?

Ten niepokój o czas czasami potrafi obudzić.

Ile dzisiaj kończysz lat?
Ile świeczek zdmuchniesz na torcie?
Ile świeczek potrzeba by powiedzieć marzeniom: idziemy?
Ile świeczek potrzeba by zdać sobie sprawę, że to ode mnie zależy mój świat?

Każda świeczka, to niewypowiedziane słowo, niepodjęta decyzja, spóźniony gest. Każda świeczka, to rok przeżyty pod własnym sztandarem nawet jeśli płacisz od tego haracz obcemu państwu.

JA

Żyję pod własnym sztandarem. Znudziły mi się przekupstwa, nieśmiałe uśmiechy, lękliwe spojrzenia. Czas, to okrutny król, który nie bawi się w konwenanse. Albo idziesz w lewo albo w prawo. To od ciebie zależy czy zorientujesz się, że król pozwala ci na wszystko. Na śmiech. Na płacz. Na miłość. Na gniew. To od ciebie zależy czy zorientujesz się, że pod papierem poddaństwa była klauzula napisana drobnym maczkiem. Masz śmiałość ją przeczytać?

Jestem w pełni świadomy/a i przyjmuję do wiadomości, że:
To ode mnie zależy czy chcę zrobić coś dla siebie. Świadome decyzje, które ciężko podjąć.

To ode mnie zależy jak przyjmę ciszę. Ciszę wśród znajomych, kiedy nie oglądam się na wschody słońca.
To ode mnie zależy czy wstanę. Budzik, to tylko narzędzie.
To ode mnie zależy czy dam się pokonać konsekwencjom. Tym spojrzeniom, brakiem regularnie wskakujących na konto cyferek.
To ode mnie zależy, co będą symbolizować świeczki na torcie. Spełnienie czy zawód.
To ode mnie zależy moje szczęście. Udawane albo prawdziwe.
To ode mnie zależy czy żyję. Tak naprawdę.

Przeczytałeś klauzulę? Co mówiąc ci twoje świeczki?

Trzymajcie się ciepło,
Irmina

Inspiracje Pinterest  inspiracje instagram  Inspiracje google+



  • Koło szóstej rano już w drodze do pracy? O mateczko, to jest naprawdę wcześnie. Chociaż piękne wschody słońca na pewno wynagradzają nieprzyjemności tak wczesnego wstawania 🙂 Ciekawe, jak wyglądają poranki w tramwajach w Łodzi. W bardzo naiwnym okresie mojej młodości miałam marzenie, żeby studiować reżyserię na łódzkiej filmówce, co oczywiście mi z czasem przeszło i nigdy nie miało najmniejszych szans na urzeczywistnienie się. Od tamtego czasu to miasto jest dla mnie takie tajemnicze 😀

    • Chyba jak w każdym mieście:D Jedni rozgadani, drudzy z miną, która jednoznacznie wskazuje, że powtarzają w głowie łacinę podwórkową:D

  • Dominika Sadowska

    A ja zapytam: czy to Twojego autorstwa te piękne zdjęcia we wpisie?

    • Moje zdjęcia są opatrzone znakiem wodnym:) Te są z banków zdjęć.

  • Ja mam takie poczucie, że skoro pracuję z pasją, w domu, to nie powinny mnie dopadać chwile zmęczenia i zniechęcenia. Jestem wolna, więc mogę to tak ustawić, że było dobrze. I ta odpowiedzialność trochę przytłacza, bo jak nie chce mi się rano podnieść do obowiązków, to nie ma na kogo zrzucić winy 🙂 Myślę, że oddanie życia w ręce innych może czasem przynieść ulgę, tylko zgaduję, bo nigdy się na to nie zdecydowałam.

    • Fakt, nie ma na kogo zrzucić winy, ale może to jakiś sygnał? Że potrzeba nam chwili oddechu? W sumie czy pracujemy w domu czy na etacie, mamy prawo do wszystkich odczuć, nie tylko tych pozytywnych, chociaż czasami mam wrażenie, że niektórzy myślą, że zajmowanie się pasją jest usłane samymi różami bez kolcy…