CZARNOBYL: SELFIE, SIELANKA I SAMOTNE ZABAWKI

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

“Czarnobyl”- teraz, po tylu latach od katastrofy, każdy już wie, co kryje się za tym słowem. Jednak 26 kwietnia 1986 roku mieszkańcy Prypeci spokojnie spali, nie podejrzewając, że niedługo będą musieli uciekać z własnych domów. Wybuchł reaktor nr 4 w elektrowni jądrowej Czernobylskaja, a oni żyli w błogiej nieświadomości. 

CZARNOBYL I SELFIE

Obecnie na teren objęty ochroną można wjechać jedynie z przewodnikiem. Wchodzisz do czegoś, co było kiedyś przedszkolem, spacerujesz po tym, co zostało z restauracji. Patrzysz na wesołe miasteczko, które nigdy nie miało okazji gościć dzieci. Wszędzie szkło, śmieci i porzucone w pośpiechu zabawki.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Niektórzy wrócili do domów już tydzień po katastrofie w myśl powiedzenia, że starych drzew się nie przesadza. Teraz w Czarnobylu mieszka około tysiąca osób– głównie, to pracownicy elektrowni lub mieszkańcy pracujący w “turystyce”. Ich źródłem dochodu są żądni przygód turyści, którzy chcą tu spać i słuchać nocami opowieści o katastrofie.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

My zdecydowaliśmy się na jednodniowe zwiedzanie. Do tej pory zastanawiam się, co pcha nas na miejsca takich katastrof. Ciekawość? Chęć pokazania światu, że mam jaja? Pochylenie się nad historią?

W naszej grupie byli wszyscy: i tacy robiący uśmiechnięte selfie z pozbawionym kół rowerkiem czy kciukiem w górę przy plastikowym samochodziku. Byli też tacy, którzy robili dużo zdjęć, ale siedzieli cicho. Nigdy nie będą mieli okazji zobaczyć swojego “selfie z Czarnobyla“, bo po prostu go nie zrobili.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

I właśnie ta pierwsza postawa mnie brzydziła i brzydzi do tej pory. Jedyna rzecz, która sprawiła, że momentami czułam się jak w cyrku, a nie na miejscu katastrofy: ludzie robiący sobie uśmiechnięte selfie . Ludzie cykający sobie fotki w popękanym lustrze mimo że właśnie ktoś tam mógł oglądać w tafli szkła skutki choroby popromiennej na swej twarzy.

Na szczęście, to od nas zależy czy odnosimy się z szacunkiem do historii czy na nią plujemy.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

SZCZEGÓŁY I… OBIAD

Nasz przewodnik był raczej cichy. Ubrany cały na czarno, dzień wcześniej chyba zabalował. Dlaczego? Nie wiem. Oprowadza ludzi po Czarnobylu już kilka lat. Może wciąż na nowo przeżywa katastrofę, a może po prostu lubi wypić. Nie wiem.

Niewiele mówi. Trzeba go dopytywać o szczegóły. Szczegóły, które sprawiają, że mam łzy w oczach. Ktoś powie, że to patetyczne, ale nawet pisząc ten post czuję jak atmosfera wokół mnie gęstnieje. Wcale nie było tak, że ewakuowano od razu tysiące ludzi tylko kilkanaście. Nikt nie wiedział do końca, co się stało. Ludzie ryzykowali swoje życie próbując ugasić reaktor, ale tak naprawdę nie zdawali sobie sprawy z tego, że już za kilka godzin pożegnają się z tym światem.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Czy obecnie pracownicy elektrowni otrzymują wyższe wynagrodzenie? Nie.

W cenę “wycieczki” był wliczony obiad. Przed wejściem na stołówkę dokładnie myjemy ręce i wchodzimy do specjalnej maszyny, która mierzy poziom promieniowania. Wszyscy przechodzimy “test” i możemy zacząć jeść. Posiłek jest taki swojski, dobry, jakby nic się nie stało. Śmiać mi się chce, cała sytuacja jest po prostu absurdalna. Jemy obiad w Czarnobylu. Ot tak.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

ANTENA I POCZTÓWKOWE WIDOKI

Przewodnik prowadzi nas przez jakieś chaszcze. Trzeba uważać by nie dotykać trawy czy mchu- one są najbardziej napromieniowane. Długie spodnie, długi rękawek, a najlepiej jeszcze czapka- owady tutaj odzwyczaiły się od ludzi. Są po prostu wściekłe na intruzów. Latają przed twarzą, cały czas słyszę bzyczenie nad uchem.

Dochodzimy na miejsce. Wielka antena. Ogromna. Do tej pory władze Rosji nie zdradziły czemu miała służyć. Oficjalnie był tu obóz letni. Granda.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Idziemy nad rzekę. Piękne widoki, niemal pocztówkowe. Gdzieś w oddali widać zardzewiały statek, most. Na pierwszy rzut oka sielanka, ale te zardzewiałe “szczegóły” sprowadzają nas na ziemię- jesteśmy w Czarnobylu.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Oglądamy jeszcze urządzenia, których używano by zmniejszyć poziom radiacji. Patrzę i nie mogę w to uwierzyć. Te zabaweczki coś zdziałały?! Pozory mylą.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

OSTATNIE SPOJRZENIE

Czas wracać. Ostatni raz oglądam się za siebie. Świeci słońce, na niebie ani jednej chmurki. Wiem, że nigdy nie zapomnę tych lalek, samochodzików i szkła. Opuszczonych domów, startych wzorów na kafelkach i powybijanych szyb. Wiem, że mamy tylko jedno zadanie, nieważne czy zaliczamy się do podróżników czy turystów. Naszym zadaniem jest pamiętać. Pamiętać, że jesteśmy odpowiedzialni za o wiele więcej niż nam się wydaje. Pamiętać, że pewnych błędów nie da się cofnąć. Pamiętać o Czarnobylu.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

CZY WARTO JECHAĆ DO CZARNOBYLA?

Tak. Ktoś może się burzyć, że z miejsca katastrofy urządzono atrakcję turystyczną, ale na sytuację składa się wiele czynników. Jak podejdziemy do “zwiedzania” zależy jedynie od nas. Grunt, żeby mieć szacunek, żeby Czarnobyl nie był jedynie kolejną okazją do zrobienia sobie perfekcyjnego selfie. Wizyta tam wcale nie musi oznaczać niezdrowej ciekawości.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Im więcej ludzi będzie znać historię “w praktyce” tym lepiej. Poza tym, oprócz pamiętania ich tragedii, możemy zaoferować mieszkańcom coś innego- wsparcie finansowe. Dzięki temu, że odwiedzamy miejsce katastrofy kucharki mają dodatkowy zarobek, przewodnicy też. Tak to widzę.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Jeżeli chodzi o kwestię bezpieczeństwa– obecnie teren ma o wiele niższy poziom promieniowania niż Kijów, więc nie ma czego się obawiać. Niektórzy śmieją się, że teraz bezpiecznie mieszkać tutaj niż w stolicy (sami sprawdziliśmy dozymetrem).
Oczywiście, są miejsca, gdzie poziom promieniowania znacznie przekracza bezpieczną dawkę, ale póki trzymasz się przewodnika, nie dotykasz rzeczy i mchu, to nie masz czym się martwić. Pamiętaj o odpowiednim ubiorze- długi rękaw, czapka i zakryte buty. Żadnych “pamiątek” z miejsca katastrofy  w stylu porzuconych zabawek etc.
Przed wyjazdem ze strefy również sprawdzany jest poziom promieniowania w organizmie, tak na wszelki wypadek.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

INFORMACJE PRAKTYCZNE

W Czarnobylu byliśmy w maju tego roku i korzystaliśmy z usług Ukrainian Web. Rezerwacja dwóch miejsc (zaliczka) kosztowała 60$ (30$ od osoby). Pełen koszt wycieczki za dwie osoby to 158$ (79$ od osoby). Dozymetr kosztuje dodatkowo 10$.

Ważne! Zaliczkę zapłaciliśmy przelewem, resztę płaciliśmy na miejscu, ale w hrywnach, nie dolarach.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Wliczone w cenę były: koszty załatwiania wjazdu do strefy 30km, transport 10 km, obiad i obowiązkowy przewodnik. Obiad był w porządku, najedliśmy się. Przewodnik też nam się podobał, ale to już kwestia indywidualna. Nie był gadułą, ale chętnie odpowiadał na pytania.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Wyprawa trwała kilka godzin, było nas raptem sześć osób. Ukrainian Web organizuje wycieczki raczej w kameralnym gronie, co w tym przypadku jest jak najbardziej na plus. Jedyne, co nam się nie podobało to fakt, że na stronie nie było żadnej informacji odnośnie Czerwonego Lasu. Kilka lat temu wybuchł tam pożar i od tej pory las można zobaczyć jedynie lecąc helikopterem. Ze strony wynikało, że jednak go zobaczymy, więc z góry uprzedzam, że nie ma co na to liczyć.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Na koniec otrzymaliśmy pamiątkowe mapki.

Czarnobyl: wycieczka z Ukrainian Web

Nie wiem jakie pytanie ci zadać na koniec. Czy podoba ci się Czarnobyl? Przyznasz, że brzmi to kuriozalnie. Zresztą jakiekolwiek pytanie zadam będzie źle. To zbyt poważny temat, by sprowadzać go do typowej konstrukcji posta. Zapraszam do dyskusji w komentarzach o czym chcesz, po prostu.

Trzymaj się,
Irmina

Podoba ci się wpis? Nie bądź małpa i daj łapkę w górę/udostępnij wpis, przecież wiem, że tam jesteś;) Polajkuj fanpejdża bloga i zaobserwuj mnie na Instagramie. Dla ciebie, to klik i już, a dla mnie sygnał, że wszystko jest ok i nie gadam do samej siebie:D



  • Po pierwsze dziękuję za przyzwanie! Na swój dziwny sposób zachwycam się każdym miejscem niedoskonałym, naznaczonym cierpieniem, zbrodnią lub tajemnicą. Nie wynika to z jakiś sadystycznych pobudek, po prostu myślę, że mam przyjemność odnajdywać piękno w rzeczach absolutnie niepięknych. Po kilku opuszczonych szpitalach psychiatrycznych, starych cegielniach, cmentarzach, fortach, “nawiedzonych” kamienicach, ruinach, mam straszną ochotę na Czarnobyl w przyszłości.

    Te maskotki w połączeniu z wszechobecnym rozkładem nieźle ryją beret. Trochę przypomina mi to obóz w Oświęcimiu.
    Zaskoczyła mnie cena tej “imprezy”, nawet tanio! Ktoś mi kiedyś wspomniał o wysokich kosztach, ale to było dawno temu.

    Zdjęcia rewelacyjne!

    • Myślę, że takie miejsca, dzięki temu, że mają za sobą historię, “wabią” właśnie takim pięknem niepięknym.
      Jeśli chodzi o cenę, to wydaje mi się, że jest to kwestia popytu- coraz więcej osób tam jeździ, więc przewoźnicy konkurują między sobą i chcąc nie chcąc muszą obniżać ceny. Swoją drogą, jeśli będziesz miała okazję, to polecam wybrać się tam w okresie jesień/zima- wtedy jest bardzo mało turystów, więc kameralność jest jeszcze bardziej… kameralna:)
      Dziękuję za miłe słowa, jednak ciężko było skupić się na fotkach wiedząc, co tam się działo…

  • Mnie fascynują takie opuszczone miejsca, ale bardziej na fotografiach niz w realu. Chyba nie miałabym odwagi, żeby je zwiedzać, ale relacje i zdjęcia są dla mnie bardzo ciekawe. Co do samego Czarnobylu, to wiedzieliśmy o wybuchu wcześniej niż inni, mój wujek pracował w jakiejś rządowej stacji monitorowania czegoś tam, nie wiem, czego, bo miałam tylko 4 lata, w każdym razie szybko mieli informację o katastrofie i zadzwonił do mojej mamy, żeby pozamykała okna i nie zabierała mnie na dwór. Tyle moich wspomnień z tym związanych.

    • O kurza stopa… To w sumie takie szczęście w nieszczęściu, że miałaś kogoś poinformowanego w rodzinie…

  • Alicja Czyta

    Dziękuję za ten wpis. Nie wiedziałam że Czernobyl można zwiedzać, a tym bardziej że są tam wycieczki zorganizowane. Cały czas slyszy się że to teren zamknięty i niebezpieczny. Pamiętam jaki popłoch, jaki strach ogarnął ludzi w Polsce na wieść o wybuchu, a władze uspokajały… byłam dzieckiem ale pamiętam… Temu miejscu i ludziom należy się nasza pamięć i szacunek. Zgadzam się z Tobą i popieram. Dziękuję

    • Można zwiedzać, chociaż jest podobno jakiś limit osób, które mogą tam wjechać na dzień. Czy to prawda? Nie wiem… Chciałabym kiedyś porozmawiać z kimś kto tam mieszkał i mieszka do tej pory, ale niestety wiąże się to z większymi kosztami…

  • DZIENNIK WOJENNY

    no ale przed poczęciem dziecka np to bym się bał tam jechać.
    Ciekawe czy ekspozycja naszego DNA w tamtym rejonie nie odbije się w naszych genach…? a może raczej w genach naszych dzieci…najczęściej przekłada się to na linii dziadek-wnuk.


Inline
Inline