CZY WARTO STUDIOWAĆ FILOLOGIĘ ANGIELSKĄ? POST W RAMACH AKCJI #COPOMATURZE

Zastanawiasz się czy warto studiować filologię angielską? I jak to w końcu jest? Czy naprawdę te studia nic nie dają i można je potraktować jako zapchaj dziurę czy może jednak są jakieś perspektywy po ich ukończeniu? Czytaj dalej i dowiedz się dlaczego nie żałuję, że skończyłam właśnie taki kierunek studiów.

Dzisiaj zabiorę cię w podróż, ale w innym tego słowa znaczeniu. Cofniemy się w przeszłość kilka lat i opowiem ci jak to z tą filologią angielską naprawdę jest. Jeżeli stoisz właśnie przed wyborem studiów lub po prostu chcesz powspominać stare dobre czasy, to zapraszam do lektury.

A TAK TO SIĘ ZACZĘŁO, CZYLI DLACZEGO FILOLOGIA ANGIELSKA?

Mój romans z angielskim zaczął się już w przedszkolu. Nieśmiałe podchody, ciągnięcie się za włosy, chichoty z byle powodu. Całkiem dobrze nam się rozmawiało (na początku to raczej był język migowy) nie mówiąc o grze w chowanego czy berka. Chociaż dzieliła nas bariera językowa, niedługo po naszym pierwszym spotkaniu, zaczęliśmy mówić wspólnym językiem. Angielski nie za bardzo chciał się uczyć polskiego (ta duma z bycia językiem świata!), ale ja lubiłam poznawać nowe rzeczy i… słówka, więc od słowa do słowa nauczyłam się podstaw.

Razem, ręka w rękę, chodziliśmy najpierw do podstawówki, a później gimnazjum i w końcu liceum. Mieliśmy swoje wzloty i upadki, ale w końcowym rozrachunku romans przeradzał się w wierność jakiej mógł nam pozazdrościć nie jeden wieloletni związek. Angielski sprytnie wykorzystywał moją ciekawość świata i podsuwał, a to książki w jego języku, a to filmy i przywiązywał mnie do siebie coraz bardziej.

W pewnym momencie okazało się, że sama myśl o rozłące powoduje zimne dreszcze i ten specyficzny ból w sercu, którego nigdy się nie zapomina.

I BIORĘ CIĘ, FILOLOGIO ANGIELSKA, ZA TOWARZYSZA ŻYCIA

Dlatego też, kiedy stanęłam przed wyborem studiów, nie wahałam się. To był ten moment, to był ten czas na przypieczętowanie naszego związku więzami uniwersyteckimi.

Oczywiście, jak to w życiu bywa, nie wszyscy byli nam przychylni. Próbowali nas rozłączyć twierdząc, że to małżeństwo nie ma przyszłości. Argumentowali, że filologia angielska to jedynie zapchaj dziura i po studiach nie znajdę pracy. Byli też cichociemni, którzy niby przypadkiem próbowali sabotować nasze plany podsyłając mi to tu to tam artykuły o przesyceniu rynku i bezrobotnych filologach.

Ja jednak głęboko wierzyłam, że wspólnymi siłami po prostu damy radę. Jarałam się tym wszystkim jak pochodnia, nie mogłam spać bez angielskiego u boku i nie wyobrażałam sobie innej ścieżki kariery.

STUDIUJ MNIE WŁAŚNIE TAK, CZYLI LICENCJAT I MAGISTERKA

Rozpoczynając kierunek filologia angielska nie do końca się z angielskim zrozumieliśmy. Okazało się, że oprócz samego języka i kultury, mam też przyswajać wiedzę z historii języka czy gramatykę opisową.

I muszę przyznać, że zdarzały się momenty, kiedy zastanawiałam się po jaką cholerę się tego uczę. Nachodziły mnie klasyczne wątpliwości pod tytułem „Jak to się ma do przyszłej pracy? Jak niby będę mogła tę wiedzę wykorzystać?”.

Doszłam jednak do wniosku, że teraz sytuacja uległa zmianie: wybranie filologii angielskiej było jak wyższy poziom wtajemniczenia. To było już małżeństwo, a przecież w małżeństwie nie zawsze wszystko jest jasne. Zamiast drążyć lepiej czasem spróbować zrozumieć.

Tak też zrobiłam. Próbowałam zrozumieć i nauczyć się wszystkich tych niuansów, które na pierwszy rzut oka wydawały się nieistotne.

W końcu po to tu przyszłam.

Aby studiować.

I tak przeleciało nam 5 lat razem, w szczęściu i nieszczęściu, w chorobie i zdrowiu.

ŻYCIE PO 5 LATACH RAZEM: CO DAŁO MI STUDIOWANIE FILOLOGII ANGIELSKIEJ?

Czego nauczył mnie ten związek?

 

Przede wszystkim nauczyłam się myślenia. Niby każdy z nas potrafi jakieś tam trybiki w głowie uruchomić, ale umówmy się, nie zawsze „zaskoczy”.

Dzięki studiowaniu filologii angielskiej mam o wiele szerszy obraz świata, potrafię myśleć o rzeczach, które nie zawsze są oczywiste i stawiać głębsze pytania niż „co autor miał na myśli?”. Myślę, że to bardzo ważne szczególnie teraz, kiedy technologia powoli nas zniewala i zamiast pomagać staje się naszym panem.

Oczywiście wyniosłam również wiedzę. Zarówno o kulturze, tłumaczeniach (byłam na specjalizacji tłumaczeniowej) jak i samym języku. Warto jednak pamiętać, że filologia angielska, to NIE JEST NAUKA JĘZYKA. To studia będące mieszanką historii, kultury, sztuki, języka i myślenia.

KIEDY ZWIĄZEK NIE MA PRZYSZŁOŚCI: FILOLOGIA ANGIELSKA NIE DLA WSZYSTKICH

Chciałabym wyraźnie podkreślić, że na filologii angielskiej nie nauczysz się języka. Jeżeli ledwo co ogarniasz cha-chę, lepiej zabierz się za tańce standardowe. Wybierz inny kierunek studiów, a jeśli chodzi o język, po prostu zapisz się na kurs angielskiego.

Uwierz mi, tak będzie lepiej.

Niestety, na moim roku było wiele osób, które potraktowały filologię angielską jako zapchaj dziurę bądź kurs językowy. Efekt był taki, że albo nie rozumieli kompletnie nic, co się do nich mówiło podczas zajęć albo doprowadzali wykładowców do beznadziei postawą typu „mam wszystko w dupie”. Nie wspominając o tym, że niestety, obecnie bardzo trudno jest przekonać grono pedagogiczne, że dana osoba nie powinna otrzymać dyplomu. Co za tym idzie, nawet jeśli wykładowca widzi, że ktoś marnuje sobie życie na filologii angielskiej i wpływa negatywnie na prestiż studiów, nie może nic z tym zrobić (oczywiście nie dotyczy to wszystkich uczelni).

Proszę, nie rób sobie krzywdy i znajdź sobie inną deskę ratunkową. Lepiej zrobić sobie roczną przerwę na zastanowienie się niż męczyć się dwa czy więcej lat na kierunku, które tyle cię interesuje, co gatunki traw jadane przez żyrafy.

MOJA CI ONA: DLA KOGO FILOLOGIA ANGIELSKA

Jeżeli umiesz angielski na poziomie B1/B2, a przede wszystkim, interesujesz się kulturą, historią, gramatyką etc., to te studia są dla ciebie.

Jeżeli lubisz godzinne rozkminy nad tekstem i chcesz się dowiedzieć jakie tak naprawdę są dźwięki w języku angielskim, to odnajdziesz się tam jak ryba w wodzie (zajęcia z fonetyki to były najfajniejsze zajęcia na studiach!).

Jeżeli robi ci się ciepło na sercu na samą myśl o rozkładaniu zdań na czynniki pierwsze, a historia przekształcania się słów i powstawania nowych ci nie straszna, wybierz filologię angielską.

Jeżeli chcesz zostać tłumaczem PL-ENG i ENG-PL idź na filologię angielską. Jeżeli chcesz uczyć innych języka angielskiego, też będzie to dobry wybór.

KILKA SŁÓW NA KONIEC

Oczywiście nie gwarantuję ci, że znajdziesz pracę w zawodzie. Wszystko zależy od twojego zaangażowania, pasji i siły przebicia. Nie ma co się oszukiwać, rynek jest przesycony szczególnie jeśli chodzi o tłumaczy, ale osobiście wierzę, że jak ktoś chce, to może.

Wiem, że kilka osób z mojego roku ma własne agencje tłumaczeniowe/tłumaczą i świetnie sobie radzą. Ci, którzy wybrali specjalizację pedagogiczną, też nie narzekają na brak pracy. Reszta dzieli się na osoby, które używają języka angielskiego w pracy (czyli ja) bądź nie.

Jeśli chodzi o mnie, używam języka angielskiego na co dzień i widzę, że studia nie poszły w las. Mam wymarzoną pracę i chociaż nie jest bezpośrednio związana z moim wyuczonym zawodem (tłumacz), to nie żałuję ani minuty spędzonej na filologii angielskiej. Co więcej, cieszę się, że obrałam mniej standardową ścieżkę kariery i wiem, że właśnie m.in. studia mi w tym pomogły.

Niech mi język uschnie jeśli kiedykolwiek pomyślę, a co dopiero powiem, że nie było warto;) Jest tylko jedna rzecz, którą zmieniłabym, gdybym mogła- poszłabym na drugi kierunek jednocześnie. Wtedy myślałam, że to raczej nie do ogarnięcia. Teraz widzę, że trzeba było się nie patyczkować i jechać na dwa fronty.

Życzę ci powodzenia w tym tak ważnym wyborze jakim jest wybieranie studiów. Rzucę wyświechtanym, ale prawdziwym tekstem: nie słuchaj innych. Jeśli coś czujesz, to tańcz i do przodu.

Jeśli szukasz informacji na temat innych kierunków, to znajdziesz je pod hashtagiem #CoPoMaturze. Akcję organizują Ania z bloga Blue Kangaroo oraz Dagmara z bloga Socjopatka. Wpisy dziewczyn oraz innych uczestników akcji znajdziesz nie tylko poprzez Google, ale również na Instagramie czy Facebooku.

Masz jakieś pytania? Chętnie odpowiem. Pytaj śmiało o studia, uczelnie i przedmioty. Kto pyta nie błądzi:)

Trzymaj się ciepło,
Irmina

PS: Może powinnam przebranżowić się na cykanie fotek stockowych? Jak widać, całkiem nieźle mi to idzie:D

PS2: Jeżeli znasz kogoś komu przyda się ten tekst, podziel się nim. A nóż widelec pomożesz komuś w podjęciu życiowej decyzji?

Podoba ci się wpis? Pozostaw ślad po sobie w postaci lajka czy komentarza, daj się poznać. Spotkajmy się na fanpejdżu bloga i Instagramie. Wspólnie podróżujmy Na Pokładzie Życia.

ZOBACZ TEŻ: