ODPOCZĄĆ Z DALA OD MIASTA: SIELANKA W WYDANIU PODKARPACKIM, CZYLI GRENLANDA

Odpocząć z dala od miasta, w ciszy i spokoju, gdzie jedyny hałas, to śpiew ptaków i wiatr w koronach drzew. Jeżeli szukasz miejsca w Polsce, gdzie odetchniesz pełną piersią i odzyskasz siły, to ten wpis jest dla ciebie. Poznaj sielankę w wydaniu podkarpackim: w Grenlandzie.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam zdjęcia z Grenlandy, to już wiedziałam, że ciężko będzie znaleźć godnego „przeciwnika”. Połączenie pięknych starych chat, malowniczych okoliczności przyrody i obecności zwierząt (psy i kucyki) ujęło mnie. Luby na początku dość sceptycznie podchodził do Grenlandy, ale w końcu zdecydowaliśmy się zaryzykować i ruszyliśmy w kierunku Ulanowa, gdzie znajduje się omawiane miejsce.

Od razu uprzedzam, że to nie jest wpis sponsorowany. Post przedstawia nasze subiektywne odczucia, a że były jak najbardziej pozytywne (piszę ten post siedząc po raz drugi w pokoju wynajmowanego domku), to już nie moja wina tylko właścicieli:)

ODPOCZĄĆ Z DALA OD MIASTA:
SIELANKOWA GRENLANDA

(WOJ. PODKARPACKIE)

Adres: Dąbrowica 19, 37-410 Ulanów
Cena: od 45 zł (pokój wieloosobowy) do 300 zł w zależności od wybranego noclegu oraz pory roku (więcej info na stronie Grenlandy)
Strona www: Grenlanda

Ulanów, a konkretniej wieś Dąbrowica, jest położona ok. 5 godzin jazdy od Łodzi, w województwie podkarpackim. Warto ustawić sobie nawigację, aby nie zabłądzić.

Po lewej: obowiązkowe przytulanie; po prawej: jedna z dekoracji w Domu pod Wiewiórką

Kiedy dojechaliśmy na miejsce, przywitały nas trzy owczarki niemieckie i przemiła właścicielka. I muszę przyznać, że rzeczywiście od razu poczuliśmy się tu jak „w domu”. Pani Maja Celuch oprowadziła nas po całej Grenlandzie z pasją i dumą opowiadając historię tego miejsca. Nie dziwię się- widać sporo pracy włożonej w to, by przenieść drewniane domy z z okolicznych wsi i urządzić je tak, aby z jednej strony zachować swojski klimat, a z drugiej strony, aby wnętrze było dostosowane do obecnych potrzeb gości.

W pewnym momencie rozbawiona stwierdziłam, że my tu z Lubym po skansenach jeździmy, a tu proszę, nie dość, że oglądamy takie atrakcje z bliska, to jeszcze będziemy w jednej z nich nocować.

Dom pod Wiewiórką

Nasz wybór padł na Dom pod Wiewiórką. Dlaczego? Tutaj kłania się właśnie połączenie starego z nowoczesnym. W Domu pod Wiewiórką można wygrzewać się w saunie (dość nietypowej, bo ogrzewanej piecem) i skorzystać z mini siłowni, a zarazem całe wnętrze jest utrzymane w typowo swojskim klimacie, czyli skóry, drewno, piec, koce, książki.

Dodam, że tytułowa wiewiórka rzeczywiście zamieszkuje drzewo przed domem i od czasu do czasu widać między gałęziami puszysty rudy ogon.

W skład wyposażenia Domu pod Wiewiórką (oprócz tego, co widzisz na zdjęciach) wchodzą:

  • ręczniki
  • pościel
  • kubki, filiżanki
  • talerze
  • sztućce
  • czajnik elektryczny
  • mini wieża audio
  • płyty z muzyką
  • książki
  • huśtawka na ganku wraz ze stolikiem i fotelami
  • mini basen przy ganku.

Parking na terenie Grenlandy jest bezpłatny.

Oczywiście wszystko ma swoją cenę- nocleg w chacie kosztuje 200 zł za noc (chyba że nie chcemy skorzystać z sauny, wtedy opłata wynosi 170 zł), ale powiem szczerze, że nie płaczę za tymi pieniędzmi. Tak jak wspominałam, pisząc ten post siedzę właśnie w Domu pod Wiewiórką, trzy tygodnie po pierwszej wizycie tutaj, a my rzadko nocujemy dwa razy w tym samym miejscu.

Dla osób o bardziej spiętym budżecie są inne chatki, w tym Chata Zielarki, gdzie możemy nocować za niecałe 100 zł za noc. Jest również możliwość noclegu w pokoju wieloosobowym. Więcej informacji o innych domach znajdziesz na stronie www Grenlandy (adres na początku wpisu).

Kuchnia oraz jadalnia znajdują się w oddzielnej chacie. Jest kuchenka, lodówka, płyta indukcyjna oraz piekarnik, więc można spokojnie gotować, bez martwienia się o to, gdzie by tu zjeść. To ważne, biorąc pod uwagę lokalizację omawianego miejsca.

Natomiast kiedy nasycisz się już śpiewem ptaków, spacerami nad rzeką i w lesie, i zapragniesz bardziej „miejskich” rozrywek, to w jednej z chat znajdziesz przestronny salon, gdzie możesz pograć w bilard, posłuchać muzyki czy obejrzeć film (rzutnik). Na terenie Grenlandy jest również miejsce na ognisko.

GRENLANDA: MIEJSCE NA ODPOCZYNEK Z DALA OD MIASTA DLA KAŻDEGO?

Mogłoby się wydawać, że Grenlanda to miejsce dla każdego, ale nie do końca tak jest. Po pierwsze, alergicy mogą czuć się tu niezbyt komfortowo- jak wcześniej wspominałam, właściciele posiadają trzy owczarki niemieckie i chociaż pieski nie są nachalne w myśl zasady „nie chcesz się człowieku przytulać, twoja sprawa”, to jednak może to komuś przeszkadzać. Oczywiście psy nie wchodzą do chat. Kucyków łatwiej „unikać”, mają określoną przestrzeń.

Druga sprawa, to kurz. Grenlanda jest na wsi i choćby nie wiem co właściciele wyczyniali, jednak ten kurz krąży w powietrzu, tak samo jest z wszelkimi pyłkami. Są tu również myszki, ale w tym przypadku działa prosta zasada- wystarczy schować jedzenie w lodówce czy szafce i myszki tracą zainteresowanie.

Ostatni mankament- obecność żelaza w wodzie. Wpływa to zarówno na jej kolor (żółtawy) jak i zapach (metaliczny, niezbyt przyjemny). Oczywiście każdy gość ma do dyspozycji wodę butelkowaną, więc kupowanie wody na własną rękę masz z głowy. Od siebie dodam, że stan wody w kranie czy pod prysznicem na dłuższą metę nie przeszkadza w myciu, nawet włosy lepiej się układają;), ale doskonale rozumiem, że komuś może to nie pasować.

SIELANKA W WYDANIU PODKARPACKIEJ GRENLANDY: KILKA SŁÓW NA KONIEC

Podsumowując, zawitaliśmy do Grenlandy po raz drugi, a to już coś znaczy. Mimo dość wysokiej ceny, to jednogłośnie stwierdzamy z Lubym, że warto. Czasami jak nocujesz gdzieś u osób prywatnych, to możesz odnieść wrażenie, że tak naprawdę jesteś intruzem. Tutaj tego absolutnie nie ma, wręcz przeciwnie. Właściciele naprawdę cieszą się, że ktoś przyjechał. Akurat tak się zdarzyło, że Dom pod Wiewiórką nie był rezerwowany na drugi dzień po naszym przyjeździe, więc mogliśmy posiedzieć tu dłużej (jak piszę ten tekst, jest 15:00, a my nadal na miejscu). Nie ukrywam, że również obecność zwierząt robi swoje. Przyznaję, że moje chłodne i trzeźwe spojrzenie jest tu wystawiane na niemałą próbę, bo uwielbiam zwierzaki. Możliwość spędzania z nimi czasu, to dla mnie czysta przyjemność.

Krótko mówiąc, cieszę się, że tu trafiliśmy. Może i moglibyśmy za te 200 zł pławić się w „luksusach” pokoju hotelowego, ale to nie byłoby to. Bo to właśnie w takich miejscach jak Grenlanda wyobrażam sobie prawdziwy odpoczynek z dala od miasta. Mówi się „rzuć wszystko i jedź w Bieszczady”, ja po wizycie tutaj mówię „rzuć wszystko i jedź do Grenlandy”. Jeśli szukasz miejsca w Polsce, gdzie odetchniesz pełną piersią i odzyskasz siły, to będzie dobry wybór.

Może znasz jeszcze jakieś inne miejsce, gdzie można odpocząć z dala od miasta? Chętnie przytulę wszelkie propozycje.

Trzymaj się ciepło,
Irmina

Podoba ci się wpis? Pozostaw ślad po sobie w postaci lajka czy komentarza, daj się poznać. Spotkajmy się na fanpejdżu bloga i Instagramie. Wspólnie podróżujmy Na Pokładzie Życia.

ZOBACZ TEŻ:

8 myśli na temat “ODPOCZĄĆ Z DALA OD MIASTA: SIELANKA W WYDANIU PODKARPACKIM, CZYLI GRENLANDA

  1. Grenlanda pięknie dziękuje za tę niespodziewaną promocję. Bardzo nam miło, że tak państwo odebrali nasze starania. My naprawdę lubimy naszych gości i nie silimy się zawodowo na ich zadowalanie. A na przyszłość zapraszamy na spacer po okolicy. Psy chętnie potowarzyszą.
    Do zobaczenia.

    1. Ja również dziękuję, że mogłam z czystym sumieniem napisać o Grenlandzie w pozytywny sposób. Czuliśmy się u Państwa świetnie i mam nadzieję, że jeszcze to powtórzymy. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz