2. URODZINY BLOGA: PODRÓŻNICZE PODSUMOWANIE 2017, PLANY NA 2018 I DARMOWE PREZENTY PDF DLA CIEBIE

Dokładnie dwa lata temu, 17.01.2016 roku pojawił się pierwszy wpis na blogu Przy Filiżance Kawy (później zmienił nazwę na „Iri w drodze” by w końcu zostać „Na Pokładzie Życia”). Było coś o zarządzaniu czasem, postanowieniach noworocznych, muzyce, filmach… Nic nie wskazywało na to, że kiedykolwiek zagości tu tematyka podróżnicza.

Dopiero w lutym pojawiły się pierwsze nieśmiałe posty o wyjeździe w góry. Wtedy obawiałam się nawet zdradzić dokładną lokalizację, a każdy wpis był pisany przez tajemniczą „Iri”. Teraz, z perspektywy czasu, te wszystkie obawy wydają się zabawne. Nikt mnie nie zjadł, nie nastąpiło trzęsienie ziemi czy inny kataklizm. Przeszłam długą drogę od anonimowości do pisania pod własnym nazwiskiem, ale cieszy mnie to- wbrew poradom wielu „większych” blogerów uważam, że tak było dla mnie lepiej. Na spokojnie, bez rzucania się na głęboką wodę. Bo na początku, każdy twórca nie jest pewny swoich możliwości, a pewność siebie jest jak cienki lód na jeziorze.

Łatwo można utonąć.

Ale nie utonęłam. Jest 17.01.2018, a wciąż tu jestem. Cała, zdrowa, z bagażem doświadczeń, których może by nie było, gdyby nie Na Pokładzie Życia. Bo chęć poznawania świata i spędzania czasu z ukochaną osobą, to tylko część tego, co mnie napędza. Drugą część stanowisz TY czytelniku i twoja ciekawość. Robiąc zdjęcia czy, od niedawna, nagrywając krótkie filmiki, myślę o tobie. To dzielenie się z tobą wiedzą jest niemal jak narkotyk. Przynajmniej tak mi się wydaje, bo nigdy nie brałam.

Tak czy siak, dziękuję ci za wszystkie ciepłe słowa i życzliwe uwagi. Za tę moc napędową, która pcha mnie do przodu. I zapraszam cię do cofnięcia się w czasie i spojrzenia na to, co wydarzyło się w 2017. Koniecznie zostań ze mną do końca- przygotowałam dla ciebie darmowe prezenty z okazji urodzin bloga:

  1. Przed wyjazdem, czyli lista rzeczy do zrobienia dla podróżnika
  2. Przed wyjazdem (bloger), czyli lista rzeczy do zrobienia dla blogera
  3. W plecaku, czyli co zabrać ze sobą w podróż.

PODRÓŻNICZE (I BLOGOWE) PODSUMOWANIE 2017 ROKU

STYCZEŃ

Na przełomie grudnia 2016 i stycznia 2017 byliśmy w Białymstoku oraz Supraślu. Ciekawa wyprawa podczas której prawie odmroziliśmy sobie zadki. Mimo wszystko polecam- jest co zwiedzać. I, co ważne, nie ma tłumów, bo Białystok raczej nie jest teraz w modzie.

Najciekawsze wpisy Na Pokładzie Życia:


LUTY

Luty był miesiącem przemyśleń, ale też czasem próby. Nie chwaliłam się o tym wszem i wobec, ale już wiedziałam, że wyjadę do Anglii. Dlatego też od jakiegoś czasu pracowałam na magazynie w Polsce. Poznałam zarówno wspaniałych ludzi jak i tych mniej wspaniałych, ale raczej miło wspominam ten czas. Taka praca pozwala na przemyślenia, układanie sobie pewnych spraw w głowie.

Czy to było potrzebne? Nie. Magazyny w Anglii są dość zdesperowane (jak chyba w prawie każdym kraju), doświadczenie jest mile widziane, ale nie niezbędne. Czy w takim razie żałuję, że nie poszłam do innej pracy w Polsce? Nie. Z każdej pracy staram się coś wynieść, jakieś doświadczenie, przemyślenia, które pomogą mi w przyszłości. Tak było i tutaj.

Najciekawsze wpisy Na Pokładzie Życia:


MARZEC

Marzec, to weekendowa wyprawa do Norwegii, a konkretniej Oslo. Śmiechu było co niemiara, bo pogoda zamiast straszyć mrozem, powitała nas temperaturą na plusie i bezchmurnym niebem. A my oczywiście spodziewaliśmy się w Norwegii czerwonych nosów i kataru. To właśnie w Oslo pierwszy raz skorzystaliśmy z couchsurfingu. Było to ciekawe doświadczenie, wreszcie zrozumieliśmy o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego niektórzy to kochają, a inni wystrzegają się jak ognia.

Co bardzo mnie ucieszyło, to fakt, że niektórzy czytelnicy również zdecydowali się na wyprawę do Oslo z couchsurfingiem. Wtedy zdałam sobie sprawę z odpowiedzialności jaka na mnie ciąży, aby mówić ci prawdę i tylko prawdę, bez lukrowanych guziczków.

Ten czas, to także mentalny powrót do Serbii, poszukiwanie inspiracji kulturalnych i podróżnicze marzenia, ale przede wszystkim, zatrzymanie się nad kwestią przeprowadzki. Moment, kiedy opuściłam rodzinny dom i związane z tym przemyślenia nadal pozostają dla mnie jednym z najważniejszych elementów w moim życiu.

Najciekawsze wpisy Na Pokładzie Życia:


KWIECIEŃ

W kwietniu odkryliśmy Wrocław. Miasto, które wywołało uśmiech na mojej twarzy i trudności z powiedzeniem czegoś więcej niż „jak tu pięknie, jak tu pięknie”. Rynek po prostu powalił mnie na kolana, Luby świadkiem. Bardzo się cieszę, że postawiliśmy w kwietniu na zwiedzanie Polski.

Na blogu trwał jeszcze klimat norweski (chyba każdy zauważył, że jarałam się golasami w parku Vigelanda jak pochodnia, ale co poradzę- doceniam śmiałość artysty) z nostalgiczną nutką Korei w tle.

Najciekawsze wpisy Na Pokładzie Życia:


MAJ

Pogoda wreszcie dopisała, więc bez wahania wybraliśmy się na Ukrainę. Wiem, wiem, jeszcze nie było na blogu (zagościł tylko Czarnobyl), ale na pewno będzie. Dlaczego tak z tym zwlekam? Hmmm, chyba dlatego, że wcale nie było tak miło jak miało być. Przyjaźń polsko-ukraińska, to mit nad mitami, a my przekonaliśmy się o tym dobitnie już pierwszego dnia we Lwowie. Dlatego właśnie czułam, że pisanie o tym mieście pod wpływem negatywnych emocji byłoby niesprawiedliwe. Teraz już ochłonęłam i myślę, że Ukraina zagości Na Pokładzie Życia i przyjmę ją ciepło (mam nadzieję, że ty też). Tym bardziej, że odwiedziliśmy również Kijów i bawiliśmy się tam świetnie.

Niedługo później zawitaliśmy do Wilna. Piękne miasto, a do tego dające niezwykłe poczucie bezpieczeństwa. Do tej pory wspominam jak spacerowaliśmy po Wilnie w środku nocy i czuliśmy się po prostu dobrze. Chciałabym tam kiedyś wrócić.

W maju na blogu na dobre zagościła Korea- może to znak, że tęsknię? Ruszyłam też wreszcie z fanpejdżem na FB. Wielka sprawa, bo byłam zdecydowaną przeciwniczką z prostej przyczyny- ludzie tam często tracą kontrolę nad własnym zachowaniem i wypisują takie rzeczy, że włosy dęba stają. Tak czy siak, fanpejdż jest i choć nadal czuję się tam trochę nieswojo, to cieszę się, że również na FB mogę utrzymywać z tobą kontakt.

Najciekawsze wpisy Na Pokładzie Życia:


CZERWIEC

W czerwcu przebieraliśmy nogami z niecierpliwienia. O naszych zmaganiach odnośnie work&travel w Irlandii opowiadałam ci na fanpejdżu. Poszukiwanie gospodarzy, ale przede wszystkim, czekanie na odpowiedź doprowadzało nas do białej gorączki.

Co nie oznaczało rezygnacji z podróży. Po raz tysięczny odwiedziliśmy Kraków odkrywając nieznany nam wcześniej Zakrzówek. Zawitaliśmy też do Gdańska skąd polecieliśmy do Szwecji. Postawiliśmy też na zwiedzanie okolic Łodzi, w końcu my też mamy czym się pochwalić.

Na blogu zaś królował piękny Wrocław i nieśmiało zapukało do drzwi Wilno.

Najciekawsze wpisy Na Pokładzie Życia:


LIPIEC

Udało się! Niekwestionowana petarda roku 2017, czyli wyjazd work&travel do Irlandii. Przygoda, którą będziemy pamiętać całe życie. W lipcu żyliśmy tylko i wyłącznie wyjazdem do Irlandii. To było coś niesamowitego. Kiedy już postawiliśmy stopy na irlandzkiej ziemi… Piękny moment będący zwieńczeniem ciężkiej pracy by właśnie tam trafić.

Najciekawsze wpisy Na Pokładzie Życia:


SIERPIEŃ

Zamiast wrócić do Polski, z Irlandii polecieliśmy do Anglii, gdzie spędziliśmy kilka wypełnionych zwiedzaniem dni. Głównie skupiliśmy się na sztuce ulicznej, która po prostu zawróciła mi w głowie. Właśnie taki klimat Londynu najbardziej do mnie przemawia.

Najciekawsze wpisy Na Pokładzie Życia:


WRZESIEŃ

Wyjazd do Anglii. Skutki tej decyzji zaskoczyły mnie. Były ciężarem, który wspólnie z Lubym nieśliśmy przez kolejne miesiące. Ja w Anglii, Luby w Polsce. Myślałam, że będzie nam trochę lżej, ale myliłam się.

Jeśli chodzi o kwestie roboty, już po niecałych dwóch tygodniach pracowałam na magazynie. Jeśli więc boisz się, że nie znajdziesz pracy, to uwierz mi, że jest łatwo. Byli u mnie w zakładzie ludzie, którzy nie znali języka ani trochę, a jednak ich przyjęto. Wiadomo, trzeba również brać pod uwagę, że praca na magazynie jest sezonowa i tylko najlepsi zostają na dłużej.

We wrześniu Na Pokładzie Życia wreszcie zawitała Ukraina, a konkretniej Czarnobyl. Ciężki temat, ale cieszę się wreszcie, że podzieliłam się z tobą swoimi przemyśleniami. Wizyta w miejscu katastrofy zrobiła na mnie wielkie wrażenie i przypomniała o tym jak wiele od nas zależy, a z drugiej strony, jak ulotne jest życie ludzkie.

Najciekawsze wpisy Na Pokładzie Życia:


PAŹDZIERNIK

Anglia. Śmiech i łzy. Tęsknota i duma, że daję radę.

Najciekawsze wpisy Na Pokładzie Życia:


LISTOPAD

Moje urodziny, które spędziłam z dawno niewidzianymi bliskimi. Cieszę się, że wyglądały właśnie tak, a nie inaczej.

W listopadzie postawiłam na metamorfozę mojego konta na Instagramie, co przyniosło plony (już ponad tysiąc osób chce podróżować Na Pokładzie Życia!). Przyjemny szczegół, który dodał mi sił w te zimne dni.

Najciekawsze wpisy Na Pokładzie Życia:


GRUDZIEŃ

W grudniu wiedziałam już, że niedługo wrócę do Polski. Osiągnęłam swój finansowy cel, więc przedłużanie wyjazdu nie miało sensu. Było to takie światełko w tunelu, którego kurczowo się trzymałam w ostatnich dniach pracy. Chciałam już wrócić do domu, do Lubego.

Grudzień, to też miesiąc przełomowy dla Na Pokładzie Życia. Wreszcie zdecydowałam się ugościć na blogu inne blogerki podróżnicze. Wspólny post okazał się sukcesem i już nie mogę się doczekać kolejnej współpracy.

Najciekawsze wpisy Na Pokładzie Życia:


CZEGO NAUCZYŁ MNIE TEN ROK?

Nie ukrywam, że samotny pobyt w Anglii przyćmił resztę wydarzeń 2017 roku. Nie zdawałam sobie sprawy, że ten wyjazd będzie się wiązał z emocjonalnym rollercoasterem dla mnie i Lubego. Wiem, że dla większości ludzi praca w Anglii, to coś cudownego, ale jeśli nie możesz dzielić tych chwil z rodziną, to powiem ci jedno- możliwe, że będzie do dupy. Możliwe, że będzie tak do dupy, że albo będziesz płakać i szybko wrócisz do Polski albo będziesz żyć z dnia na dzień w kompletnym odrętwieniu byle tylko nie myśleć o ukochanych.

Cieszę się, że wróciłam i traktuję to jako sukces. Tak wielu ludzi zostaje w obcym kraju za chlebem by po pewnym czasie zapomnieć o tym, co jest najważniejsze. Miłość, wspólne posiłki czy „kocham cię” na dobranoc powoli blakną w ich pamięci i tracą te chwile na zawsze.

2017 rok nauczył mnie, że to właśnie chwile spędzane wspólnie, kochanie i bycie kochanym jest najważniejsze. Bo choć mogłam podróżować po Anglii do woli, to tego nie robiłam. Brak tej drugiej osoby był tak bardzo przykry, że skupiłam się na priorytetach, czyli pracy, byle tylko szybko wrócić do domu.

Nauczyłam się też, że choć zazwyczaj jestem raczej sztormem uczuć niż cicho płynącym strumykiem, to potrafię być spokojna. I wiele zdziałać by dotrzeć do celu.

Zdałam sobie też sprawę z tego, że nie zawsze doceniam siebie. Będę nad tym pracować.


CO W 2018?

PRYWATNIE

W 2018 roku chciałabym wreszcie znaleźć pracę w której zamiast chować się za kimś, być szarakiem ze smętną miną, będę mogła wykorzystać wszystko to, czego się nauczyłam. Ostatnie dwa lata były chaosem i choć obejmowałam go z ciepłem w sercu, to czuję, że czas się rozstać.

Potrzebuję wreszcie miejsca, gdzie będę się czuła dobrze i zacznę w praktyce używać wiedzy, którą mam w głowie. Miejsca, gdzie rozwinę skrzydła i ludzi, którzy zaakceptują nasze podróżnicze życie. Gdzie wreszcie poczuję, że pięć lat studiów, kilka lat pracy w różnych miejscach i prowadzenie bloga, nie poszły na marne i to moja sekretna broń. Oręż z którym mogę dumnie paradować.

W 2018 roku chcę wykorzystać swój potencjał. Czy w Polsce czy w innym kraju, nie ma to dla mnie znaczenia. Jeśli wszechświat dojdzie do wniosku, że wymarzona praca czeka na mnie na drugim końcu świata, to przyjmę tę okazję z uśmiechem. Razem z Lubym. Podpowiem ci, drogi wszechświecie, że drugi koniec świata może okazać się Australią. Nie będę wybrzydzać, oj nie.

Wiem, że się uda. Prędzej czy później znajdę takie miejsce, które będzie nie tylko pracą, ale też szansą na rozwój i wykorzystanie swoich umiejętności. Muszę tylko wykazać się cierpliwością i konsekwencją (a w Anglii przetestowałam tę kombinację aż nadto…).

PODRÓŻNICZO

Podróżniczo zapowiada się bardzo ciekawie, bo już wiem, że w marcu lecimy do Iranu! Strasznie się cieszę i nie mogę doczekać. To będzie coś, czuję to.

Swoją drogą jeśli znasz kogoś kto był w Iranie i pisał na ten temat bądź ty jesteś tą osobą, to daj proszę znać. Chętnie przeczytam każdy artykuł i wysłucham każdej rady.

Nie mogę też wspomnieć o dopiero co minionym weekendzie. Byliśmy w Toruniu. Ciekawe miasto z piękną architekturą. I choć moje ręce trochę podczas tej wizyty wycierpiały (minusy robienia zdjęć telefonem), to nie żałuję ani minuty spędzonej na mrozie.

Co do dalszych planów, to na pewno chcielibyśmy wrócić do Serbii. Mówiłam ci już w ostatnim poście, że Serbia nie daje nam spokoju i nic się w tym względzie nie zmieniło.

Resztę pozostawiam przypadkowi!

BLOGOWO

Jeśli chodzi o bloga, to chciałabym więcej pracować z innym blogerami podróżniczymi. Pod koniec 2017 zaczęłam już działać w tym kierunku i czuję, że to dobry krok, więc w 2018 rok stawiam na gościnność Na Pokładzie Życia.

Chciałabym też wreszcie wybrać się na jakąś konferencję dla blogerów. Pewnie nie uwierzysz, ale do pewnego czasu byłam święcie przekonana, że trzeba dostać zaproszenie od organizatorów, żeby pojechać gdziekolwiek. Pożerałam więc wzrokiem kolejne relacje z blogowych konferencji i wzdychałam do monitora. Teraz już wiem, że trzeba się samemu zgłosić:D

Niedawno też zaczęłam swoją przygodę z wideo i chciałabym ją kontynuować. To kolejny krok w blogowym rozwoju, który jednocześnie napawa mnie trochę lękiem (gadanie do kamery przy ludziach stresuje nawet jeśli ludzie mają twoje gadanie gdzieś) i ekscytacją. Na razie moją radosną twórczość możesz zobaczyć na fanpejdżu oraz na Instagramie (Insta Stories).


PREZENTY DLA CIEBIE

I na koniec prezenty dla ciebie. Za to, że jesteś. Po prostu. Mam nadzieję, że okażą się przydatne. Listy powstały na podstawie naszych doświadczeń podróżniczych. Ze względu na to, że każdy jest inny śmiało dopisuj lub wykreślaj punkty. Mam nadzieję, że darmowe PDFy będą ci dobrze służyć.

Aby pobrać darmowe materiały wystarczy kliknąć w poniższe linki. Owocnego korzystania!

  1. Przed wyjazdem, czyli lista rzeczy do zrobienia dla podróżnika
  2. Przed wyjazdem, czyli lista rzeczy do zrobienia dla blogera

3.  W plecaku, czyli co zabrać ze sobą w podróż (+pusta strona do wypełnienia)


A ty? Masz już jakieś plany na 2018?

Trzymaj się ciepło,
Irmina

Podoba ci się wpis? Nie bądź małpa i daj łapkę w górę/udostępnij wpis, przecież wiem, że tam jesteś;) Polajkuj fanpejdża bloga i zaobserwuj mnie na Instagramie. Dla ciebie, to klik i już, a dla mnie sygnał, że wszystko jest ok i nie gadam do samej siebie:D Podróżujmy razem!

ZOBACZ TEŻ:

2 myśli na temat “2. URODZINY BLOGA: PODRÓŻNICZE PODSUMOWANIE 2017, PLANY NA 2018 I DARMOWE PREZENTY PDF DLA CIEBIE

Dodaj komentarz