SERBIA DLA POCZĄTKUJĄCYCH: TWIERDZA KALEMEGDAN W BELGRADZIE

Wreszcie nadszedł ten dzień – po burzliwych przygodach z uciekającym samolotem i niespodziewaną wizytą w Budapeszcie, trafiliśmy do naszego punktu docelowego, czyli Belgradu. Miejsca, które nie miało zamiaru zrobić na nas dobrego pierwszego wrażenia – szare, bure i ponure. Serce krzyczało „Wracajcie do Budapesztu!”, jednak rozum szeptał „Poczekajcie, cierpliwości”…

 

Jak dobrze, że zawierzyliśmy rozumowi!
Na pierwszą przechadzkę wybraliśmy się z przewodnikiem. Również w stolicy Serbii organizowane są tzw. free walking tours. O ile w Budapeszcie trzeba było wykupić Budapest Card, o tyle w Belgradzie do wycieczki może dołączyć się każdy, co również było widać w liczbie osób zainteresowanych (o wiele więcej niż przy zwiedzaniu Budapesztu).
Zebraliśmy się pod pomnikiem kniazia Michała (na placu Republiki) i wyruszyliśmy w drogę.
Więcej informacji o free walking tours w Belgradzie znajdziecie tutaj.
 
Cała wycieczka trwała około 5 godzin, a i tak nie dotrwaliśmy do jej końca, bo achh, zaraz ci powiem, najpierw atrakcje, czyli

TWIERDZA KALEMEGDAN
Belgrad, Serbia

 

Adres: Belgrad i tyle; polecam spojrzeć na mapę – obszar jest tak rozległy, że podanie adresu mija się z celem
Strona internetowa: Belgrade Fortress

 

Tak naprawdę sama nazwa twierdzy to Belgrade Fortress (Beogradske tvrđave), a Kalemegdan, to park otaczający budowlę. Jednak w języku potocznym Kalemegdan obejmuje zarówno twierdzę, jak i tereny jej przyległe.
Przyznam się, że przewodniczka tyle mnie widziała, co prawie nic, bo po prostu ręce same garnęły się do cykania zdjęć i zostawałam często w tyle. Moje wrażenia są jak najbardziej pozytywne (w momencie, kiedy szłam z grupą, z ciekawością słuchałam opowieści o historii tego miejsca), natomiast ponownie, tak jak to było w Budapeszcie, na podkładkę mam słowa Lubego, który jest miłośnikiem wycieczek z przewodnikiem i twierdzi, że było fajnie.
Zresztą jak w takim miejscu mogłoby nie być fajnie? 

GOŁY TYŁEK FAJNY JEST

Poniżej „najciekawsza” atrakcja twierdzy Kalemegdan, czyli sławny pan z gołym tyłkiem (The Victor monumentPobednik). Chyba nie ma takiej drugiej „osoby”, której naga pupcia byłaby tak pożądana na selfie turystów.

Cały park znajduje się na wzniesieniu, co sprawia, że widoki są jeszcze ciekawsze.

MAŁA KATASTROFA

I tak spacerujemy po tym Kalemegdanie, ja przysiadam sobie na ławeczce (patrz poniżej) i wszystko jest pięknie i ładnie. Do czasu. Na zdjęciu tego nie widać, ale katastrofa miała nadejść lada moment. Siedzę sobie spokojnie, a tu coś mnie łaskocze po szyi. I wiadomo, wkracza do akcji odruch bezwarunkowy, więc sięgam za szyję i pac!
Okazało się, że zakochał się w bieli mej skóry… bąk. Cholerny bąk, który tak mnie upierdzielił, że nie mogłam się uspokoić przez kolejne 15 minut… Może się to wydawać irracjonalne, ale takiego bólu i strachu, to dawno nie doświadczyłam. Wycieczka poszła dalej, a my zostaliśmy na tej ławeczce – ja zasmarkana, Luby z topniejącą ilością chusteczek higienicznych w pogotowiu. Dobrze, że nie wpadłam na pomysł dogłębnego zbadania jak to tam wygląda, bo podobno wyglądało paskudnie, co na pewno nie pomogłoby w ostudzeniu emocji. Na szczęście z czasem ból i pieczenie ustąpiły, a gdy wróciłam do Polski, po ukąszeniu nie było śladu.
Nie ukrywam jednak, że od tej pory szczelniej opatulam szyję…
Emocje opadły. Przyszedł czas na podziwianie widoków i oczywiście kolejne zdjęcia. W końcu, co tak nie pocieszy jak utrwalanie piękna w kadrze (no dobra, czekolada, ale akurat nie mieliśmy jej przy sobie).

PIF, PAF!

Na terenie twierdzy zorganizowano wystawę broni. Było tego od groma, co więcej, znaleźliśmy również polski akcent.

Warto też nadmienić, że twierdza Kalemegdan oprócz oczywistych walorów zabytkowych, jest też dobrym miejscem do robienia sobie pamiątkowych zdjęć.

Czasem można też tam spotkać dziwne elementy jak np. porzucona łódka. Nie mam pojęcia dlaczego tam się znalazła, ale świetnie komponowała się na zdjęciu.

Po obejrzeniu twierdzy, polecam przejść się też po parku otaczającym atrakcję. Znajdziesz w nim mnóstwo ciekawych fontann jak np. ta poniżej:

I na koniec mała niespodzianka (ciężko określić czy pozytywna…). Jestem ciekawa ile osób ze zwiedzających w ogóle przeczytało tabliczkę. My przyspieszyliśmy tempo, kiedy dotarł do nas jej sens:D

I tak wyglądała część naszych przygód w Belgradzie. Ktoś pewnie powie, że od samych słów „musicie to zobaczyć” chce mu się… uciekać, ale myślę, że będąc w Serbii po raz pierwszy, Kalemegdan, to idealne miejsce na zwiedzanie.

Dlaczego można uznać fortecę w Belgradzie za „Serbię dla początkujących”? 

  • nie wymaga szczególnej kondycji fizycznej,
  • są piękne widoki,
  • fortecę można zwiedzić za darmo (chyba że macie ochotę na wizyty w budynkach),
  • znajdziesz tu stoiska z przekąskami i pamiątkami,
  • a okazje do niezapomnianych selfie czają się za każdym rogiem (wciąż mam wątpliwości czy ten punkt nie powinien być pierwszy:D).

Jak ci się podoba Kalemegdan? 

Trzymaj się ciepło,
Irmina
Podoba ci się wpis? Nie bądź małpa i daj łapkę w górę/udostępnij wpis, przecież wiem, że tam jesteś;) Polajkuj fanpejdża bloga i zaobserwuj mnie na Instagramie. Dla ciebie, to klik i już, a dla mnie sygnał, że wszystko jest ok i nie gadam do samej siebie:D

ZOBACZ TEŻ:

Dodaj komentarz