WORK&TRAVEL: NIEMCY FOTORELACJA (HOTEL, LEKI, ŁYSE POLE)

Jedno z najpiękniejszych miejsc w Puchheim
Od początku było wiadomo, że zamieszkamy na obrzeżach miasta, nie w centrum. Po dwóch godzinach w samolocie, spakowaliśmy się do taksówki i ruszyliśmy. Jazda trwała może z półtorej godziny. Akurat trafiliśmy na szaloną pogodę: śnieg, deszcz, słońce i tak w kółko plus piękne krajobrazy. Kiedy dotarliśmy już do celu, nie było czasu do stracenia – bagaże wylądowały gdzieś w kącie biura, a my zasiedliśmy do stanowisk pracy… 
Zamieszkaliśmy w Puchheim, niewielkiej mieścinie, niespełna 20 minut jazdy od Monachium. I cóż, nie ma co kryć, pole pole łyse pole, to (prawie) odpowiednie określenie. „Luźno” poustawiane budynki, lokalne sklepiki + Lidl i łyse pole, czyli dużo zieleni. Osobiście jestem bardzo zadowolona z takiego obrotu spraw – po pracy można było spokojnie odpocząć czy to w hotelu czy podczas spaceru i nie trzeba było się martwić, że natrafi się na, ładnie to ujmując, przykrych i hałaśliwych ludzi.
Każde z nas dostało osobny pokój z łazienką i łóżkiem na dwie osoby. Dodatkowo w pokoju czekały na nas żelki. Mieliśmy również zapewnione śniadania podczas których było co jeść i pić, nie mówiąc już o wspaniałej, profesjonalnej obsłudze. Okazało się również, że jedna z kelnerek jest Polką, więc było to dodatkowe miłe zaskoczenie.
W pokojach nie było czajników, więc aby napić się herbaty należało zejść na parter (herbata była za darmo). Co ciekawe, w weekend hotel był pełny – zapewne, to dobra opcja dla tych, którzy chcieli zwiedzić Monachium, a jednocześnie oszczędzić na hotelu. Polecam każdemu – 20 minut jazdy to naprawdę mało by dostać się do centrum, a różnica w cenach hoteli w Monachium i na jego obrzeżach jest spora. Hotel ma trzy gwiazdki, więc można spokojnie zostać na dłużej. Po więcej informacji odsyłam was tutaj (potwierdzam, że fotki na stronie hotelu są prawdziwe:D).
Puchheim Niemcy
Mimo komfortowych warunków i w miarę dobrej pogody (na początku padał śnieg i deszcz, ale później było już tylko ciepło) nie obyło się bez… przeziębienia. I nie ukrywam, że był to dla mnie niesamowity szok, bo nigdy wcześniej na żadnych wyjazdach nie chorowałam, co oznacza, że i tym razem nie wzięłam ze sobą leków (no, wzięłam przeciwbólowe i… tyle). I wiecie co? Nigdy, ale to nigdy więcej tak nie zrobię. Wezmę całą apteczkę, torba się będzie uginać, a krzyż będzie mnie boleć, ale wezmę te zakichane leki. Dlaczego? Bo zwykłe tabletki na gardło kosztują w Niemczech 4-5 euro jak nie więcej!!! Czujecie mój ból pupci, kiedy za nie płaciłam? No właśnie (za tę cenę dostawałam sycący obiad w stołówce…). Na szczęście po trzech dniach wyzdrowiałam (widocznie organizm wiedział, że po prostu nie może chorować), ale to mnie nauczyło, że lepiej być zapobiegliwym niż potem przeżywać zakup głupich tabletek. Bo nie zawsze trafi się osoba, która weźmie cały apteczny arsenał ze sobą i mnie poczęstuje tym i owym… Więc kochani, bierzemy leki ze sobą i nie ma, że boli…
Puchheim Niemcy
W czasie wolnym oglądałam filmy, integrowałam się z innymi „wybrańcami” i oczywiście udałam się na spacer. Było cudownie – słonko świeciło, wiał lekki wiaterek i dosłownie wszystko kwitło. I tym właśnie chcę się z Wami podzielić – tą malowniczą wiosną, która wyszła nam naprzeciw i powitała w Niemczech. Miłego spaceru!
Puchheim Niemcy
Puchheim Niemcy

 

Puchheim Niemcy
Zgięta wpół dałam radę…
Puchheim Niemcy

 

Puchheim Niemcy

Puchheim Niemcy

Puchheim Niemcy
Nie masz zwierzaka, to chociaż walnij sobie sówkę nad furtką!
Puchheim Niemcy

 

Puchheim Niemcy

 

Puchheim Niemcy
Puchheim Niemcy
Jeden z wielu pięknych zachodów słońca w Puchheim
I tak, po dwóch tygodniach, nadszedł czas powrotu do Polski. Piękne widoki i wspaniałą atmosferę zostawiliśmy za sobą by zawitać na weekend do domu, a później wio do Krakowa (ale o tym kiedy indziej:).
 
 Lotnisko

 

 

Takie tam palmy…

 

 Prawie jak Wilk z Wall Street

 

Czekając na lot
Nasz ostatni zachód słońca w Niemczech
Wspominam ten wyjazd z uśmiechem na twarzy. Nie dość, że dobrze trafiłam z pracą, to jeszcze miałam możliwość pozwiedzać. Jak widać nie tylko Monachium było warte zobaczenia, ale również Puchheim miało wiele do zaoferowania dla osób kochających przyrodę.
Jak Wam mija weekend? 
Też wspominacie ostatni wyjazd czy może właśnie gdzieś wyjechaliście?
 
Trzymajcie się ciepło,
Irmina
PS: Więcej zdjęć znajdziecie na moim Instagramie.

Dodaj komentarz