Z PAMIĘTNIKA POLKI W ANGLII#2: WROGOWIE I “NEED FOR SPEED” W REALU

z pamiętnika Polki w Anglii, Irmina Liczbik, napokladziezycia.pl

W pracy nie ma zegarów. Kupiłam więc zegarek. Za jednego funta #tylewygrac

***

Mija tydzień. Zegarek przestał działać. #ajednaktrzebabylokupicczekolade

***

Potrzebuję konta w banku. Idę do najbliższego oddziału. Pani mówi, ze trzeba się umówić. Termin dopiero za dwa tygodnie. Ale mogę założyć konto online.

***

Zakładam konto online. Kod pocztowy za cholerę systemowi nie pasuje. Wpisuję tak, siak, nic. W końcu wpisuję angielski kod mimo że adres jest polski. Działa.

***

Komunikat „Brawo ty! A teraz idź jutro do banku z dokumentem tożsamości i potwierdzeniem adresu”
Także tego.

***

Idę do banku. Oddaję wszystko co trzeba. Konto będzie gotowe za 7-10 dni.
XXI wiek. TYDZIEŃ czekania. Czy ja śnię?

***

Idę do zegarmistrza. Wchodzę, a tam a la arabska muzyka na pełen regulator. Proszę o wymianę baterii w zegarku. Pan ochoczo zabiera się do roboty mrucząc przy tym jak stary kot. Taka Anglia:D

***

Muszę na dłuższą chwilę zostawić swój wózek [którego używam w pracy]. Wracam po kilku minutach. Ktoś zwinął przypadkowo mój wózek zamiast swojego. Klient trochę się zdziwi, kiedy zobaczy zamówienie.

***

5 rano. Idę do pracy. Ciemno jak wiadomo-gdzie. Nagle coś przebiega mi drogę. To rudy kot. Siada na płocie i patrzy na mnie jak na wariatkę. „Ludziełke o tej porze jeszcze śpią. Kto ty jesteś? Czyżby duch z cmentarza obok?”

***

5 rano. Idę do pracy. Kilka kroków ode mnie coś wielkości jamnika stoi i się patrzy. Podchodzę trochę bliżej, a to… lis! Oczywiście nie omieszkałam mu powiedzieć jaki jest ładny. Jeszcze chwilę postaliśmy tak sobie w ciszy i poszedł.
Chyba zacznę lubić to wstawanie o 4.

***

Idąc do pracy widzę gwiazdy na niebie.

***

Pani w banku powiedziała, że bardzo dobrze mówię po angielsku. #zawalsercanamiejscu #wiecznastudentkaanglistyki

***

Dostałam list od banku by aktywować, ale… Gdzie ta karta?

***

Karta przyszła w drugim liście. Bezpieczeństwo przede wszystkim.

***

Robię pierwszy przelew online. A raczej próbuję, bo znowu bezpieczeństwo takie na propsie i muszę zadzwonić na infolinię by potwierdzić, że ja to ja. Czy to już nie przesada?

***

Trening na LLOPa (fotka poniżej). Nie mam prawa jazdy, więc jestem równie sceptyczna jak swojego czasu jazdą na kładzie w Irlandii.
Instruktor pyta się czy mamy wrogów w pracy. Mówię, że na razie nie.

z pamiętnika Polki w Anglii, Irmina Liczbik, napokladziezycia.plŹródło: Google

***

Przychodzi czas egzaminu. Jadę tym LLOPEM, oczywiście pachołki leżą. Komentuję:

-Pytał pan czy mam jakichś wrogów…

Na co egzaminator:

-Ten kurs to twój wróg xD

I pozamiatane.

***

Na tym samym kursie, gościu się pyta jakie są największe plusy tej pracy. No to odpowiadam, że jak tak zapierdzielam osiem godzin dziennie na nogach, to później mogę bez wyrzutów sumienia jeść lody.
A on zonk. Chodziło mu o trzy komendy, które mówimy do mikrofonu “take a break” (idź na przerwę), “sign off” (wyloguj się), “end assignement” (zakończ zadanie).

Ale ja nigdy nie byłam dobra w tego typu żarty. Wolę jeść lody xD

***

Odkąd zdałam test na LLOPa oczywiście cały czas nim jeżdżę. Z racji jeszcze małej pewności siebie, skupiam się przy tym jak w toalecie przy wiadomo-czym. Jeden z kolegów widząc moje skupienie komentuje:

-Przeraża mnie to twoje skupienie na twarzy.

-Jakbyś nie miały prawda jazdy jak ja, to też byś tak miał.

-Ale ja nie mam. Zabrali mi.

AHA.

-Ale nie martw się, jak zaczynałem, to też tak się stresowałem. Raz nawet tak wjechałem w drugi LLOP, że dziewczyna wypadła z niego.

FAJNIE, CZUJĘ SIĘ POCIESZONA.

***

Czy wspominałam, że teraz koleś jeździ wielkim wózkiem widłowym?

***

Rozmawiam z Rumunem. Coś tam mówi, że znał wcześniej kilku Polaków i że nauczyli go mówić “dobry wieczór” po polsku. Przynajmniej tak myślał. Jednak po pewnym czasie zorientował się, że coś musi być nie tak, bo za każdym razem, gdy mówił “fajna dupa” ktoś albo się śmiał albo odchodził.

Popłakałam się ze śmiechu. Fajnie wiedzieć, że jest ktoś kto potrafi ruszyć głową, a nie tylko “kurwa” uczyć.

***

Mijają trzy tygodnie odkąd zaczęłam jeździć na LLOPie i… kurcze, to wcale nie jest takie złe! Nawet powiedziałabym, że fajne. Szczególnie jak się rozpędzam:D “Need for Speed” to raczej słaby, ale wiatr we włosach jest! Żałuję, że nie można wnosić telefonu na teren magazynu, bo chętnie bym to nagrała, żeby mieć pamiątkę.

Na szczęście jest jeszcze niezawodny Paint.

z pamiętnika Polki w Anglii, Irmina Liczbik, napokladziezycia.pl

***

Czy tylko ja używam jeszcze Painta?:D

Trzymaj się ciepło,
Irmina

PS: ZOBACZ TEŻ Z PAMIĘTNIKA POLKI W ANGLII#1: NIEWOLNICTWO I DO TRZYDZIESTKI JESZCZE DALEKO

Podoba ci się wpis? Nie bądź małpa i daj łapkę w górę/udostępnij wpis, przecież wiem, że tam jesteś;) Polajkuj fanpejdża bloga i zaobserwuj mnie na Instagramie. Dla ciebie, to klik i już, a dla mnie sygnał, że wszystko jest ok i nie gadam do samej siebie:D

  • Haha, nie używałam Painta od wieków 😉 Ale podobno ten najnowszy ma jakieś ciekawe funkcje 🙂

    • Szczerze mówiąc, nie zgłębiałam tematu, ale do takich przeróbek nadaje się jak ta lala:D

  • Sylwia J.

    Ja też ostatnio reanimowałam Painta, żeby powstawiać mapki na bloga 😉 Aż mi się zakręciła łezka w oku – kiedy po mojej komunii kupiliśmy pierwszy komputer to Paint był największą atrakcją 🙂

    • Haha, miałam tak samo:D Paint wywoływał efekt “wow”:))