Z PAMIĘTNIKA POLKI W ANGLII#1: NIEWOLNICTWO I DO TRZYDZIESTKI JESZCZE DALEKO

Nawet nie wiedziałam, że czeka mnie tyle formalności przed podjęciem pracy. I, co najzabawniejsze, wszędzie potrzebuję dokumentów poświadczających miejsce zamieszkania, np. rachunków, listów z urzędu etc. Problem w tym, że skoro jestem tu od tygodnia, to raczej takowych nie posiadam. Także jutro jadę na spotkanie do urzędu, powinnam mieć właśnie taki dokument i klops… bo list właśnie od tego samego urzędu jeszcze nie przyszedł.
– You don’t have all necessary documents.
– but… here I am!

***

Czy ja już mówiłam, że uwielbiam ironię życia? Oczywiście, że urząd znajdował się tam, gdzie nie chciałam już więcej wracać. Bo dlaczego nie? Także dzisiaj ponownie zawitałam w Camden Town. Na szczęście tym razem nikt mi odlotów nie proponował. Ale odlot jak najbardziej jest, bo wreszcie mogę zacząć pracować w Anglii.

***

Idę na spotkanie w sprawie pracy. I się zaczyna:

  • nie mogę zamknąć drzwi i mocuję się z zamkiem bite 10 minut
  • dwa razy gubię drogę #takbardzopodrozniczo
  • wywołuję współczucie u jednego z kierowców, który zatrzymuje się na pasach mimo że ma zielone światło
  • wypełniam papiery i okazuje się, że jednak pewnych słów nie znam #człowiekuczysiecalezycie #achtaanglistyka
  • po spotkaniu, rozpoznaję dom tylko po workach na śmieci leżących na schodach (inaczej oczywiście poszłabym dalej).

Jak tak będzie wyglądać mój pobyt w Anglii, to na pewno nie będę mogła narzekać na nudę.

***

To uczucie, kiedy pierwszą rzeczą, którą kupujesz po przeprowadzce do Anglii są buty do pracy.

***

Buty, które są droższe niż większość twoich butów na co dzień.

***

Tak niedawno pisałam o wschodach słońca, a tu niespodzianka- wstaję o 4 rano… Szkoda tylko, że teraz o tej porze jest ciemno jak w du… bardzo ciemno #wcaleniemamwrazeniazektoszamnaidzie

***

A w drodze do pracy przechodzę obok cmentarza.

***

A nawet dwóch. #odprzybytkuglowanieboli

***

Jestem na szkoleniu w nowej pracy. Puszczają nam filmik o współczesnym niewolnictwie, czyli ktoś przyjeżdża za pośrednictwem kogoś do pracy zagranicę i okazuje się, że to szwindel, wykorzystują cię etc. Kto był w roli kata? Polak. Kto był w roli ofiary? Polak. Pocieszam się, że drugą ofiarą była Litwinka…

***

Mam wrażenie, ze niektórzy Polacy tutaj myślą, że Anglicy i inne nacje totalnie nie rozumieją ani słowa po polsku: takiego nagromadzenia kurew i innych wulgaryzmów nie słyszałam od dawna… Nie rozumiem tego, po prostu nie rozumiem.

***

Pierwszy tydzień w pracy? I co? Choróbsko. Idealny czas na przeziębienie. Jedyny plus całej sytuacji jest taki, że kiedy tak “unoszę się” w oparach gorączki, to na pocieszenie sobie śpiewam.
Mam tylko nadzieję (pracuję ze słuchawkami z mikrofonem), że to wszystko się gdzieś nie nagrywa… Inaczej jak nic trafię na jutuba: “majteczki w kropeczki ohohoho, biedroneczki i sukieneczki ohohoho”.

***

Sporo tu wiewiórek. Oczywiście, tych szarych. Jedna machała na mój widok ogonem. Co to może oznaczać?

***

Mój widok za oknem:

***

Dzisiaj usłyszałam komplement: “you would be a good leader”. Krótko mówiąc, klątwa prymusa trwa. Chcę się wtopić w tłum i udaje mi się to jak żółtej kupie na środku pola golfowego…

***

Usłyszałam też jeszcze jeden komplement. Podobno wyglądam na 16/18 lat, a mam 24. Padło oczywiście fundamentalne pytanie: “jak ty to robisz?”.

***

Nic nie robię.

***

Nie ogarniam. Wstaję o 4, wracam o 14 i jedyne o czym marzę, to umyć się i spać. Czekam, aż wreszcie przyzwyczaję się do tego trybu życia by być w stanie robić COKOLWIEK więcej niż wstawianie jednego postu dziennie na fb i insta… Swoją drogą, szczęście w nieszczęściu, to dzięki tym nielubianym algorytmom, które decydują o naszej “popularności” wchodzę na to fb i insta… W końcu nie zmarnuję ciężkiej pracy tylko dlatego, że chce mi się spać.

***

Jest jedna rzecz, którą uwielbiam w pracy głównie fizycznej: wreszcie mogę bez wyrzutów sumienia jeść lody. W końcu robi się te kilka kilometrów dziennie, co nie?:D #itaknieprzytyje #dotrzydziestkijeszczedaleko

***

Też jesz lody jesienią?

Trzymaj się ciepło,
Irmina

PS: ZOBACZ TEŻ Z PAMIĘTNIKA POLKI W KOREI POŁUDNIOWEJ

Podoba ci się wpis? Nie bądź małpa i daj łapkę w górę/udostępnij wpis, przecież wiem, że tam jesteś;) Polajkuj fanpejdża bloga i zaobserwuj mnie na Instagramie. Dla ciebie, to klik i już, a dla mnie sygnał, że wszystko jest ok i nie gadam do samej siebie:D



  • Katarzyna Kowalik

    Nadszedł czas na sygnał ode mnie, że nie gadasz sama do siebie 😉 Czytam, kiedy tylko wpadnie mi akurat w oko jakiś Twój nowy wpis i… jest super! Oby tak dalej! I trzymam kciuki, żeby kolejne teksty były jednak zapisem bardziej optymistycznych przemyśleń 😀

    • Kasiu, po prostu <3 Dziękuję ci za ciepłe słowa:)
      Haha, ale o lodach, to jak najbardziej optymistycznie jest:D

      • Katarzyna Kowalik

        Faktycznie! A zatem jedz do oporu 😀

        • Haha, szczerze mówiąc, to czas powoli zamienić lody na coś bardziej zdrowego… bo ani się obejrzę, a będę się turlać, a nie iść, do pracy:D

  • Hehe, kochana staruszko<3
    Wiewiórka dziś zmieniła się w rudego kota- też machał ogonem:D
    Na szczęście formalności już za mną, ufff:)
    Oj tak, i zatęsknić za tym bezkarnym lodowym obżarstwem:D

  • Ale piękny jesienny park!

  • Alicja Czyta

    Teraz są jeszcze chmury ale przecież słoneczko jeszcze wyjdzie 😉

    • Wyjdzie i to jeszcze nie raz, tak czuję:)

  • AA!!! Ale mega!! Co się nie chwaliłaś wcześniej? 😛
    Jakie miasto? Co to za praca? Dawno wyjechałaś? Jak wszystko załatwiłaś? 😀


Inline
Inline