Porozmawiajmy

SZTUKA PRAWIENIA KOMPLEMENTÓW – SKAZANA NA WYMARCIE?

Sztuka prawienia komplementów
Dzisiaj chciałabym porozmawiać z wami o sztuce prawienia komplementów. Czy w XXI wieku komplementowanie jest skazane na wymarcie? Od dłuższego czasu odnoszę wrażenie, że niestety tak.
Kiedy ostatnio obca lub ledwo znana ci osoba powiedziała ci coś miłego, chociażby “dobrze dziś wyglądasz” czy “masz ładną  fryzurę”? Kiedy ty ostatnio skomplementowałeś kogoś?
Coraz rzadziej słyszę ciepłe słowa. I nie chodzi mi tylko o te skierowane do mnie, ale w ogóle. Dlaczego ludzie boją się powiedzieć coś miłego drugiej osobie? Rozmyślając nad tym tematem, od razu przed oczami stają mi fotki kosmetyków/ubrań/organizerów z Instagrama.
“Mam i ja”, “Moje”, “Upolowałam”, “Zaszalałem”- co jest grane? Bez bicia przyznaję się, że też czasem wrzucam zdjęcia nowości, ale podpisy takie jak powyższe nie przemawiają do mnie. Organizery w Biedrze? Wszyscy się rzucają, bo ktoś już MA. TY MASZ, więc MUSZĘ MIEĆ i JA. Piękne buty, zwiewna sukienka, najnowsza gra. Przyznaję, że jak już się pochwalisz czymś w sieci, to komplementów często jest zatrzęsienie. Problem w tym, że później zakładamy pięknie wypastowane buty, wychodzimy troszkę w stresie, ale bardziej ciekawi, czy inni podzielą nasze zdanie, że w czymś nam dobrze, i co? NIKT NIC NIE MÓWI. Żadnego “do dupy”, “co ty masz na sobie?”, “fajnie wyglądasz”. NIC.
Nie uważacie, że to zabawne? Myślę, że każdemu z nas przytrafiło się stresować “bo co ludzie powiedzą”. A tak naprawdę wszyscy mają to w głębokim poważaniu. I nawet jak im się podoba, to nic nie powiedzą, bo przecież ONI tego nie mają. A skoro to nie ich, to po co się fatygować?
Oczywiście, pomijam tu reakcje bliskich nam osób. O wiele łatwiej jest odezwać się do kogoś, kogo znamy i lubimy. Z tej strony raczej możemy się spodziewać sporej ilości ciepłych (lub gorzkich) słów.
Nie chcę, żeby ludzie przestali sobie prawić komplementy. Staram się zauważać piękno wokół siebie i to komentować. I nagle okazuje się, że ktoś obok potwierdza moje słowa i skomplementowana osoba będzie miała dobry humor przez cały dzień. I wtedy nasuwa się pytanie: skoro myślał/a tak samo, to czemu wcześniej tego nie powiedział/a? Dlaczego to tyle nas kosztuje? Przecież to tylko mogą być dwa słowa, trzy czy cztery. Czy tak bardzo dążymy do swojego zadowolenia, że nie zależy nam na wywołaniu uśmiechu na twarzy drugiej osoby? Tylko wiecie co? Jak my nie będziemy się odzywać, to kiedyś też się zawiedziemy i to srogo. I nie dlatego, że coś było nie tak. Tak po prostu.
Do tego oczywiście dochodzi kwestia, że jak już usłyszymy coś miłego, to jest to raczej “fajna spinka”, a nie “dobrze ci w tej fryzurze”. Bo przecież powiedzenie komuś, że dobrze wygląda boli. Zresztą i tak dobrze wygląda przez tę spinkę!
Ale to już temat na osobny post…
Jakie są wasze odczucia? Prawicie komplementy czy może uważacie, że gra nie jest warta świeczki? Jestem ciekawa, co sądzicie na ten temat.
Trzymajcie się ciepło,
Irmina
BEZPŁATNY E-BOOK: 10 POMYSŁÓW NA WEEKENDOWE WYCIECZKI PO POLSCE. POZNAJ CIEKAWE MIEJSCA NA WYPAD

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *