Podróże

KOREA POŁUDNIOWA: GDZIE MIESZKAMY? CO Z LUDŹMI?

Znalezienie lokum w Korei Południowej jest dość problematyczne, zwłaszcza kiedy: jesteśmy z innego kraju, zależy nam na niskiej cenie, nasz pobyt jest tymczasowy. Jednak nie jest to niemożliwe. Z pomocą osoby znającej język koreański i agencji pośrednictwa udało nam się znaleźć lokum.

Nie ukrywam, że byliśmy zaskoczeni zarówno ceną (za którą w Polsce mielibyśmy luksusy; tutaj pisałam o szczegółach) jak i wyposażeniem (a raczej jego brakiem). Realia w Korei Północnej drastycznie różnią się od tych w Polsce. Po rozmowie ze znajomymi okazało się jednak, że i tak świetnie trafiliśmy biorąc pod uwagę, że zostajemy tu jedynie dwa miesiące i jesteśmy, co tu dużo gadać, obcy.
Mieszkanie w akademiku nie wchodziło w grę. Akademik jest jedynie dla małżeństw (dopiero później dowiedzieliśmy się, że wystarczy mieć dokument poświadczający narzeczeństwo…). Jeżeli więc również lubicie podróżować i macie status studenta, warto udać się do notariusza ze swoją drugą połową by mieć na piśmie, że jesteście narzeczeństwem.
Nadal wydaje mi się niemożliwym zrobienie dobrych zdjęć naszego lokum, więc pokażę Wam, jakie zdjęcia otrzymaliśmy od osoby, która nam pomogła:
Jak więc widzicie nie ma co narzekać jeśli chodzi o stan mieszkania. Co prawda śpimy na materacu, a krzesło czy stół to dla nas obecnie abstrakcja, ale to jedynie nasze “wymysły” mające na celu poprawić komfort, nie coś niezbędnego do życia.
W drzwiach mieszkania mamy elektroniczny zamek, więc wystarczy zapamiętać kod i mamy z głowy obawy, że ktoś skubnie nam klucze z torby.

Stąd do Was piszę, kiedy zostaję w domu:

Mieszkamy w mieście Daegu (oficjalnie). Nieoficjalnie jesteśmy na obrzeżach, które są traktowane raczej jako wieś niż część miasta (Hyeonpung), choć muszę przyznać, że jest tu mnóstwo restauracji, a nowe budynki pojawiają się tu jak grzyby po deszczu.
Cieszę się, że tu trafiliśmy. Otaczają nas góry, więc wystarczy pięć minut by znaleźć się na łonie natury (uwaga, sporo zdjęć).

Więcej zdjęć miasta znajdziecie również tutaj i tutaj.

Kolacja w jednej z tutejszych knajpek (na cztery osoby):

Jak zawsze podczas dłuższych podróży bywa, najpiękniejszą częścią naszych przygód są ludzie. Jak już wiecie, poznaliśmy osoby z różnych części świata i często spędzamy czas w większym gronie. To zabawne jak bardzo stajemy się otwarci będąc w obcym kraju – przyznam się Wam, że nie jestem typem zwierzęcia towarzyskiego – wolę spotkania w małym gronie, ale podczas tej wyprawy jest zupełnie inaczej… Może dlatego, że używamy na co dzień angielskiego, który z natury jest bardziej otwarty? Nie wiem, ale czuję się jak ryba w wodzie:)
Szczególnie zaprzyjaźniłam się z pewną Japonką (ma na imię Akino) mieszkającą tu już od pewnego czasu. Już planujemy lot do Japonii oraz późniejsze ugoszczenie Akino w Polsce:)
Wiecie już, że mam bzika na punkcie koali, ale nie wiecie, że kocham również inne zwierzaki… i potrafię skutecznie wybawić właściciela od zabawy z futrzakiem. Akino ma dwa psy, więc, jak przychodzę, ma je z głowy na cały okres wizyty:D
W przyszłym tygodniu wracamy do Polski. Te dwa miesiące minęły nam niemalże w tempie ekspresowym. Ale to nie koniec przygody w Korei Południowej – zabiorę Was jeszcze na kawę z Muminkami, ciastko z Hello Kitty, lekcję malowania wachlarza, wędrówkę po górach i wiele innych:)
A jak Wam mijają wakacje?
Pozdrowienia z deszczowej (ale wciąż parnej) Korei,
Irmina

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER
NA POKŁADZIE ŻYCIA

Otrzymuj solidną dawkę podróżniczej wiedzy i inspiracji, powiadomienia o najnowszych artykułach, wgląd w kulisy pracy blogerki podróżniczej. Zero spamu, same konkrety.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *