PRAWO DZIECI DO PODRÓŻOWANIA I MOJE “KRZYWDZĄCE” DZIECIŃSTWO

Jedna z odwiecznych i zawsze wywołujących kupoburze dyskusji: podróżować z dziećmi samolotem/autokarem/czymkolwiek czy nie? Jedni gorliwie twierdzą, że ależ oczywiście, w końcu dziecko też człowiek, ma prawo podróżować, a że płacze? Wina rodziców. Opozycja z niesmakiem kręci nosem odpowiadając, że to fundowanie malutkim dzieciom jedynie strachu, a pasażerom katorgi. Co ja, bezdzietna 26-latka, mam z tym wspólnego?