POSTANOWIENIA NOWOROCZNE… A CO JEŚLI SIĘ NIE UDA? ŻYJMY MARZENIAMI!

rozwój osobistyCo roku blogosferę zalewają posty o postanowieniach noworocznych i są one często związane z produktywnym wykorzystywaniem czasu dla siebie. Nauczę się szydełkować, pójdę na kurs języka obcego, będę regularnie ćwiczyć i zdrowo się odżywiać. A co jeśli się nie uda?
Osobiście nie jestem zwolenniczką tego typu postów, chyba że osoba zna samą siebie na wskroś i po prostu jest pewna, że zrealizuje to, co sobie postanowiła. Czytając kolejne wpisy zastanawiam się, czy przypadkiem nie wpadliśmy w pułapkę bycia lepszymi, bo… tak wypada. Wypada więcej ćwiczyć, wypada jeść kilka razy dziennie warzywa i owoce oraz znać trzy języki. Zewsząd jesteśmy bombardowani przekazem “Musisz się zmienić. Czas na zmiany!”. I postanawiamy robić to czy tamto mimo że nie mamy na to ochoty.
rozwój osobisty
Po roku przychodzi czas na podsumowanie i nagle okazuje się, że niewiele skreśliliśmy z naszej listy postanowień. Czujemy żal do samych siebie i rozczarowanie. A gdyby tak zamiast postanawiać coś zmienić, zaczęlibyśmy żyć… marzeniami? Już sam wydźwięk tego słowa jest pełen pozytywnej energii. Marzenia, to coś, co nas uskrzydla i sprawia, że się uśmiechamy. Zdecydowanie lepsza alternatywa niż postanowienia noworoczne, prawda?:)
Realizowanie marzeń może trwać tydzień, miesiąc, rok, a nawet lata. Nie ma czegoś takiego jak “marzenia noworoczne” i to jest piękne, bo dajemy sobie swobodę działania i miejsce na wyrozumiałość dla samych siebie.
…marzę o tym, by zrobić piękny sweter na szydełku…
…marzę o tym, by mówić płynnie po francusku…
…marzę o tym, by jeść zdrowe i smaczne produkty…
Czyż nie brzmi to lepiej niż:
…nauczę się szydełkować…
…nauczę się mówić po francusku…
…będę jeść zdrowe i smaczne produkty…
Czujecie te zmiany energii? Mała zmiana perspektywy, a jaka różnica! Dlatego oddajmy się marzeniom, a postanowienia noworoczne zostawmy innym – niech oni się męczą…
rozwój osobisty

A wy? Spisujecie postanowienia noworoczne czy bujacie w obłokach (na przykład w takich, jak na zdjęciu powyżej)? 🙂

Pozdrawiam,
Irmina

Autor: Irmina Liczbik

Z wykształcenia jestem anglistką, uwielbiam ser camembert, nie maluję paznokci w podróży (po co marnować czas?) i robię zdjęcia telefonem (również te na bloga). Od 2016 roku jestem blogerką podróżniczą i właścicielką Na Pokładzie Życia- łajby napędzanej podróżniczymi marzeniami. Tutaj nie ma ściemy czy rzygania tęczą, a jedynie prawda- jeśli szukasz szczerości, to jesteś w dobrym miejscu. Witaj Na Pokładzie Życia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *