PRAWO DZIECI DO PODRÓŻOWANIA I MOJE “KRZYWDZĄCE” DZIECIŃSTWO

Jedna z odwiecznych i zawsze wywołujących kupoburze dyskusji: podróżować z dziećmi samolotem/autokarem/czymkolwiek czy nie? Jedni gorliwie twierdzą, że ależ oczywiście, w końcu dziecko też człowiek, ma prawo podróżować, a że płacze? Wina rodziców. Opozycja z niesmakiem kręci nosem odpowiadając, że to fundowanie malutkim dzieciom jedynie strachu, a pasażerom katorgi. Co ja, bezdzietna 26-latka, mam z tym wspólnego?

Niewiele, ale to niewiele nie znaczy nic. I dzisiaj chciałabym ci opowiedzieć, drogi rodzicu małych dzieci, dlaczego czytając (prawdopodobnie) Twoje wypowiedzi czuję się jak ofiara. Nie znajdziesz tu jednak typowych argumentów towarzyszących takiej dyskusji. Dla mnie niektóre z nich są oczywiste, ale nie chcę się powtarzać. To prowadzi jedynie do przerzucania się “mojszymi” racjami.

Chciałabym, żebyś poznał/a moją historię. Uważam, że nic nie musisz, że wszystko tak naprawdę zaczyna się i kończy w twojej głowie. Dlaczego? Czytaj dalej:)

MÓJ PIERWSZY LOT

Pamiętam swój pierwszy lot samolotem jak dziś. Unosimy się coraz wyżej i nadchodzi ten charakterystyczny moment, kiedy masz wrażenie, że grawitacja przestała cię kochać. Jakbyś miała zaraz odlecieć hen w przestrzeń.

Nie mogę powiedzieć, że się panicznie bałam. Bardziej byłam zszokowana tym chwilowym stanem i uroniłam łzę czy dwie. Rodzinka zagadywała do mnie, a ja nic. Słyszałam słowa, ale nie słuchałam. Nie mogłam się odezwać. Postanowili więc zostawić mnie w spokoju.

I mieli rację. Po kilku minutach otrząsnęłam się z tego dziwnego stanu odrętwienia umysłowego i wszystko było w porządku.

Miałam wtedy 17 lat.

PIERWSZA PODRÓŻ Z PRAWDZIWEGO ZDARZENIA

Jednak nie była to moja pierwsza podróż. Nie liczę wyjazdów kolonijnych gdzieś w kraju, chodzi mi o taką podróż zagraniczną, z prawdziwego zdarzenia jak dla małego dziecka. Byłam wtedy w podstawówce i rodzinka zabrała mnie do Grecji. Wiadomo, umiałam już pisać, czytać, miałam w sobie niebywałą ciekawość, jak to dziecko, więc wydawałoby się, że to idealny moment by poszerzyć moje horyzonty.

I może tak było. Sęk w tym, że jedyne, co pamiętam, to:

  1. gorąc
  2. Furbisia, którego przez przypadek zostawiłam w autokarze
  3. filiżankę, którą mam do dziś.

A MOŻE RODZINA ZROBIŁA CI KRZYWDĘ?

Po tej podróży, ponownie wyjechałam zagranicę “dopiero” ok. dwa miesiące przed ukończeniem magistra. I powiem szczerze, że absolutnie nigdy do głowy mi nie przyszło, że to “wina” mojej rodziny. Bo nie zabierali mnie na mniej lub bardziej ekskluzywne wakacje, bo “tylko” raz jako dziecko byłam zagranicą, a mój pierwszy lot odbyłam w wieku lat 17. Najzwyczajniej w świecie kochałam swoje studia, uwielbiałam się uczyć i brać udział w inicjatywach lokalnych. I nie widzę w tym absolutnie nic złego. To był wartościowo spędzony czas.

Jednak jak czytam te wszystkie dyskusje dotyczące podróżowania z dziećmi, to zaczynam “wątpić”. Według przytaczanych specjalistów (dziecko powinno zacząć latać jak najwcześniej i jak najwięcej!) oraz opinii sporej części rodziców (dziecko ma prawo do podróżowania, zostawianie go w domu to skandal), jestem ofiarą.

Jestem ofiarą decyzji dorosłych i powinnam na widok samolotu mdleć ze strachu, a na samą myśl o podróżowaniu gdziekolwiek indziej niż do pracy czy sklepu, powinnam dostawać zawału.

Bo rodzina “odebrała” mi jakieś “prawo” do podróżowania, chociaż będąc dzieckiem, tak jak każde kilkuletnie dziecko, miałam gdzieś zagraniczne wojaże. Bardziej interesowało mnie to czy zgramy się z koleżanką tak, aby zamiast jechać na wieś, zostać w domu w tym samym czasie i poskakać na skakance na podwórku.

ABSURD ABSURD GONI

Jeżeli jesteś rodzicem, to pozwól, że cię teraz rozczaruję. Przez ostatnie trzy lata, średnio byłam w podróży ok. 100 dni. Zwiedzałam Europę, naszą kochaną Polskę, ale też takie egzotyczne kraje jak Korea Południowa czy Iran.

Czy teraz widzisz ten absurd?

Moje rzekome odebrane mi prawo do podróżowania w wieku dziecięcym tak naprawdę nie miało żadnego znaczenia. Podróżuję więcej niż Kowalski, piszę bloga podróżniczego i mam znajomych w egzotycznych krajach. I tu nie chodzi o to, że chcę się pochwalić.

Chciałabym, żeby wreszcie ci ulżyło.

PODRÓŻE Z DZIECKIEM – DECYZJA NALEŻY TYLKO DO CIEBIE

Daruj sobie paplanie specjalistów od wielkiego dzwonu, że z dzieckiem to TRZEBA podróżować już w wieku niemowlęcym, TRZEBA przyzwyczajać do latania i TRZEBA brać ze sobą za każdym razem, bo jak nie, to odbierasz mu prawo do podróżowania, a przecież mu się należy.

To totalna bzdura.

Jeżeli uważasz, że chcesz spędzić urlop w komplecie- rób tak. Jeśli potrzebujesz odsapnąć tylko w gronie dorosłych- zrób tak.

Nie daj sobie wmówić, że coś musisz, bo jak nie, to robisz dziecku krzywdę.

Nie przeczę, że wczesne podróżowanie/latanie/jeżdżenie wpływa pozytywnie na otwartość umysłu, ośmiela etc., ale brak nie oznacza, że twoje dziecko będzie ofiarą.

Absolutnie nie.

Ciekawość świata można rozbudzać na sto różnych sposobów, a podróżowanie to tylko któryś z kolei.

Dlatego jeśli potrzebujesz oddechu, to pozwól sobie odetchnąć. Twoje dziecko naprawdę nie będzie miało do ciebie pretensji, że w wieku kilku lat zostało z dziadkami, kiedy ty gdzieś tam odpoczywałaś/eś. Serio.

Decyzja zależy tylko i wyłącznie od ciebie. A jak zwątpisz i znów pomyślisz “ale muszę”, przypomnij sobie o takiej jednej Irminie, co to g*wno z dziecięcej przygody w Grecji pamiętała, a teraz jeździ po świecie i dobrze jej z tym.

Trzymaj się ciepło,
Irmina

ZOBACZ TEŻ:

4 myśli na temat “PRAWO DZIECI DO PODRÓŻOWANIA I MOJE “KRZYWDZĄCE” DZIECIŃSTWO

  1. Ja pierwszy raz leciałam samolotem jakoś w wieku 15 lat, potem sporo latałam i o lubiłam, a kilka lat temu coś mi się zmieniło i panicznie się boję, może dlatego, że odkąd zostałam mamą, to widzę o wiele więcej potencjalnych zagrożeń w świecie… 😉

    1. No tak, teraz jesteś odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale też za pociechę. Rozumiem cię- zapewnienie bezpieczeństwa i takie poczucie, że robi się wszystko, by było ok jest bardzo ważne.

  2. bardzo lubię Twoje teksty. Ten jest świetny. z ciekawością przeczytałam i pozdrawiam gorąco-o ile pamiętam syn w wieku kilku miesięcy czy też lat też nie latał-z prostej przyczyny-jako rodzinę nie stać nas było na takie ekscesy, a tanie linie jeszcze wtedy nie istniały. I jakoś zdaje mi się, że nie przeszkadza mu to po świecie fruwać….

Dodaj komentarz