RELACJA Z SEE BLOGGERS 2019 I MOJA SUBIEKTYWNA OPINIA. CZY WARTO BRAĆ UDZIAŁ?

Jak wygląda konferencja blogerska? Czy blogerzy mają wszystko za darmo i ciut więcej? Czy warto brać udział w takich wydarzeniach? Czytaj dalej i zobacz jak wyglądała konferencja See Bloggers 2019. W relacji opowiadam o przykładowych prelekcjach, słynnych darmoszkach i moich subiektywnych odczuciach.

Co na pewno musisz wiedzieć zanim zaczniemy gadać o See Bloggers 2019, to fakt, że prowadzę bloga od ponad trzech lat. W praktyce oznacza to, że ciężko zaskoczyć mnie czymś nowym, jakąś tajemną wiedzą dotyczącą działania w sieci. Przeczytałam mnóstwo książek, a o godzinach spędzonych na dopieszczaniu strony, SEO i innych aktywnościach nie zliczę.

Krótko mówiąc, ilu uczestników konferencji, tyle opinii. Każdy ma inne doświadczenia, tutaj nie ma miejsca na obiektywny czarno-biały wyrok. Jedni będą zachwyceni na maksa, inni średnio, a trzeci stwierdzą, że beznadzieja. I wszystkie opinie będą prawdziwe.

RELACJA Z SEE BLOGGERS 2019
MIEJSCE WYDARZENIA I SŁYNNY GIFT PACK

Tak jak w zeszłym roku, tak i w tym organizatorzy See Bloggers postawili na Łódź i spotkaliśmy się w miejscu wyjątkowym. EC1, to zespół budynków dawnej Elektrowni Łódzkiej, który dzisiaj pełni funkcję centrum kulturalnego. Jest tu sporo imprez artystycznych, ale też planetarium i sferyczne kino 3D. Krótko mówiąc, są i piękne wnętrza i atmosfera fajnie wpasowujące się w środowisko twórców internetowych.

Na konferencję można było zarejestrować się już w piątek- dla każdego z uczestników przewidziano identyfikator, opaskę i gift pack. I właśnie tutaj chciałabym rozwiać wszelkie wątpliwości i uciąć legendy dotyczące darmoszek dla blogerów- ten gift pack, to był pierwszy i ostatni zestaw rzeczy, który można było otrzymać “za nic”. Więcej na ten temat w dalszej części postu.

STREFY WYSTĄPIEŃ

Podczas wydarzenia było kilka scen/stref do wyboru:

  • scena główna
  • scena twórców
  • strefa Instagrama
  • strefa technologiczna
  • strefa beauty & fashion
  • strefa rodzica
  • strefa cooking
  • stoisko EC1

Przed konferencją były zapisy na udział w prelekcjach z konkretnych stref, co gwarantowało, że na pewno wejdziesz na daną prelekcję. W praktyce jednak wiele osób (w tym ja) nie miało czasu, żeby ścigać się o miejsca podczas zapisów. Nie przeszkadzało to jednak wbić się na interesujące cię wystąpienie o ile znalazł się kawałek podłogi do stania/siedzenia.

Sama większość czasu spędziłam w strefie Instagrama, edukacyjnej i scenie twórców. Przy okazji, muszę przyznać, że tak jak obiecywali gospodarze strefy Instagrama- to była najładniejsza przestrzeń całej konferencji. Świeże kwiaty zrobiły robotę.

SKRÓTY PRZYKŁADOWYCH DOBRYCH PRELEKCJI

STREFA INSTAGRAMA

Pierwsza prelekcja, którą miałam przyjemność wysłuchać, to wystąpienie Asi Banaszewskiej. Obserwuję ją od dłuższego czasu i byłam ciekawa czy rzeczywiście otrzymamy “mięso”. Nie zawiodłam się- Asia omawiała statystyki na Instagramie (w tym np. o możliwości sprawdzenia ile osób zaobserwowało nas po zobaczeniu danego zdjęcia), o tworzeniu Insta Stories w sposób przemyślany (napisy jako must have; celowe opóźnianie publikacji Stories, aby móc stworzyć na początku “agendę” naszej relacji; pierwsza relacja kluczem do utrzymania uwagi odbiorcy etc.). Było też o aplikacjach, które pomogą nam zaprojektować atrakcyjne wizualnie i dynamiczne Stories. Później były krótkie audyty kont instagramowych dla chętnych.

Podsumowując, Asia ma w sobie moc, a prelekcja niosła ze sobą wartość. Dwa lata temu na konferencji w Poznaniu było średnio, a teraz ogień- pełna profeska i konkretna wiedza. Fajnie widzieć, że ktoś tak się rozwija i chce się tym doświadczeniem dzielić z innymi.

Kolejną prelegentką w strefie Instagrama była Paulina Suszek. Opowiadała o dostrzeganiu wzorów w otaczającym nas świecie i uwiecznianiu ich w kadrze. Przede wszystkim, zawsze warto pamiętać o zasadzie złotego podziału (siatkę można włączyć w ustawieniach telefonu), a jeśli chodzi o wzory, Paulina omówiła:

  • dynamizm
  • rytm
  • symetrię
  • detal
  • perspektywę.

Przyznam, że dla mnie to były rzeczy znane, przypomnienie wiedzy, którą już mam w głowie. Gdybym jednak dopiero zaczynała swoją przygodę z fotografią, uznałabym wystąpienie Pauliny za dobrą pigułkę wiedzy. Oczywiście oceniam tu treść wystąpienia, nie to czy prelegentkę zjadł stres. Na plus doceniam autorskie zdjęcia jako przykłady dostrzegania wymienionych powyżej wzorców.

SCENA TWÓRCÓW

Pani Swojego Czasu jak zawsze pozamiatała. Niby mówiła o rzeczach znanych, ale jednak sposób opowiadania i ukazanie wszystkiego w świetle własnych doświadczeń zrobiły swoje. Jak wyglądało budowanie marki PSC od podstaw? Ola Budzyńska kierowała się kilkoma punktami:

  1. PSC to Budzyńska, a Budzyńska to PSC– Ola jako twarz marki, nie ktoś w wysokiej wieży majaczącej za mgłą
  2. Uderzam tam, gdzie nikt nie uderza– kiedy Ola zaczynała z PSC, niby ktoś tam pisał w Polsce o zarządzaniu czasem, ale raczej przy okazji
  3. Uderzam tak, jak nikt wcześniej- wszelkie książki o zarządzaniu czasem były pisane dla facetów przez facetów, nie brały pod uwagę wycierania zadka dziecka kilka razy dziennie czy prasowania, Ola zabrała się więc za pomoc kobietom
  4. Postawiłam na swoje produkty– zero współprac z markami
  5. Nie ściemniam i mówię wprost o zarabianiu– np. poprzez podcast
  6. Nie zabieram się za biznes od dupy strony– olać logo, kolorystykę i inne szczególiki- najpierw zarób, a później wydaj pieniądze na technikalia
  7. Klient nie jest dla mnie najważniejszy– ustalanie priorytetów, rodzina jako numer jeden
  8. Nie rozdrabniam się na kawałki– zero działań, które nie przyczyniają się do rozwoju marki Pani Swojego Czasu (fajnie zarabiać niezły hajs na szkoleniach dla firm, ale co z tego, skoro nie przekłada się to na rozwój PSC?).

Według Oli, dobra marka to taka, która:

  • wyróżnia się na tle konkurencji
  • zapada w pamięć pozytywnie lub negatywnie
  • spełnia potrzeby i oczekiwania ludzi
  • ma misję do zrealizowania i wartości, które realizuje

Dla mnie mega- kawa na ławę i już. Nic dodać, nic ująć.

SCENA EDUKACYJNA

Na wystąpieniu Barbary Stawarz-Garcia byłam również w zeszłym roku i to była jedna z najlepszych (jeśli nie najlepsza) prelekcja całej konferencji. Nie ukrywam więc, że podczas See Bloggers 2019 oczekiwania miałam spore. Tym bardziej, że temat prelekcji (“Autentyczność- największy fake w marketingu”) obiecywał sporo. Na szczęście i tym razem się nie zawiodłam.

Co z tą autentycznością? W sumie nie ma opcji, żeby w 100% pokazać jakim się jest naprawdę. Można jednak po prostu nie ściemniać działając w sieci.

O czym warto pamiętać budując swoją markę eksperta:

  • archetypy (wybierz dwa dla siebie i buduj własną historię)
  • góra lodowa marki (elementy widoczne to jedynie 15% dlatego warto o nie zadbać w podobnym stopniu jak o pozostałe 85%)
  • efekt substytucji (pokazuj swoje mocne strony, buduj jasny przekaz)
  • efekt ekspozycji (bądź regularny w swoich działaniach, utrzymuj stały kontakt ze swoją społecznością)
  • efekt aureoli (pamiętaj również o swoim wizerunku zewnętrznym- czy zgrywa się z marką eksperta?)
  • efekt Krugera- Dunninga (im więcej wiesz, tym bardziej widzisz ile jeszcze wiedzy przed tobą; niech to nie przeszkodzi ci w skutecznych działaniach)

STREFA WYSTAWIENNICZA FIRM

I tutaj dochodzi do tego nurtującego “wszystkich” pytania: czy blogerzy mają wszystko za darmoszkę? Nope. Aby coś “dostać”, musisz albo zostawić swoje dane osobowe albo wziąć udział w konkursie, co w praktyce oznacza wstawianie zdjęć na Instagrama/fanpage. Albo po prostu kupujesz dany produkt.

Sama stosuję proste podejście: piszę o podróżach, robię zdjęcia z podróży/mojego życia i tego się trzymam. Podczas takich konferencji, zazwyczaj robię sobie pamiątkowe fotki (a w tym roku na See Bloggers miejsc do śmiechowych fotek było sporo), a konkursy zostawiam innym. Jeśli jakiegoś produktu nie używam czy po prostu nie znam, marne szanse, że skuszę się na konkurs. Nie chcę nikogo wprowadzać w błąd, a takie zdjęcia niosą ze sobą ryzyko sugestii, że ja dany produkt znam i polecam.

Dla sprawiedliwości dodam, że do tej pory wzięłam udział w konkursie raz, w zeszłym roku.

IMPREZA I NAGRODY

Podczas tegorocznej edycji See Bloggers, rozdanie nagród dla twórców internetowych miało miejsce w teatrze Jaracza, a w EC1 można było oglądać transmisję z rozdania. Wyniki na pewno znajdziesz w sieci, więc przejdźmy do oprawy muzycznej. Główną atrakcją był koncert Natalii Kukulskiej, która nie tylko wniosła energię na scenę, ale też zaczarowała mnie swoim ciepłem i otwartością. Przyznaję, że trochę jestem na bakier z jej twórczością, co jednak nie przeszkodziło mi w dobrej zabawie.

Od lewej: ja i Luby, tort zwycięzców, Natalia Kukulska w swoim żywiole

Później przyszedł czas na muzykę klubową i wokalne improwizacje w wykonaniu Nicka Sinckler. Jak to się stało, że wcześniej go nie znałam, to nie wiem. Kurza stopa, ten człowiek to chodząca elektrownia! Miał takiego powera, że nogi same rwały się do tańca, a usta układały się do uśmiechu. Szczęście w nieszczęściu, że skończył swój występ pół godziny przed końcem imprezy, bo inaczej trwałaby do samego rana i dłużej (a koniec miał być o drugiej w nocy bez ustępstw).

Na 100% chcę go jeszcze spotkać.

NO DOBRA, A CO Z CIEMNĄ STRONĄ SEE BLOGGERS 2019?

Tak, były też minusy, które mogły sprawdzić, że ktoś wyszedł z konferencji po prostu zawiedziony. Podczas dwóch dni prelekcji, miałam takie momenty, kiedy czytając agendę stwierdzałam, że idę na kawę. Były też wystąpienia, kiedy sama nie wiedziałam, gdzie jestem, bo ktoś mówił do uczestników jak do przedszkolaków (np. “bo post, to musi mieć wstęp, rozwinięcie i zakończenie, wiecie?”). Byli celebryci i firmy, które traktują twórców internetowych jak darmowe słupy ogłoszeniowe. Krótko mówiąc, chociaż hasłem przewodnim była autentyczność, tej autentyczności momentami brakowało.

Pozwól jednak, że wyjaśnię ci dlaczego mimo tych minusów jestem zadowolona.

CZY WARTO BRAĆ UDZIAŁ W SEE BLOGGERS?

Jestem zadowolona i uważam, że warto wziąć udział w tej konferencji, bo osiągnęłam swój cel i myślę, że przy odpowiednim nastawieniu ty też wyjedziesz z bananem na twarzy. Tak jak mówiłam ci na początku, po ponad trzech latach blogowania, ciężko zaskoczyć mnie jakąś nową wiedzą. I nie chodzi tu o mój geniusz, a po prostu fakt, że jeśli blogowanie cię jara, to chłoniesz wiedzę jak gąbka. W związku z czym, sporo prelekcji na wstępie odpada, bo są skierowane dla osób początkujących.

Wracając jednak do celu- wybrałam się na See Bloggers z nastawieniem, że przede wszystkim chcę spędzić miło czas w towarzystwie osób, które mnie rozumieją, z którymi mogę pogadać o rzeczach o których na co dzień mogę pogadać tylko ze sobą. I co? Nagadałam się za wszystkie czasy, swobodnie robiłam śmiechowe pamiątkowe fotki i z przyjemnością obserwowałam jak inni również robią to samo. Wzajemne zrozumienie i akceptacja na tego typu konferencjach jest dla mnie nieoceniona. Gadam o SEO, statystykach i innych technikaliach wiedząc, że będzie to dialog, a nie monolog. Pozuję do skutku bez oglądania zniecierpliwionych min turystów.

Na zdjęciach z Dominiką z bloga ArchiTrav

Dlatego nawet jeśli wiem, że ty też masz wiedzę i znajdziesz niewiele prelekcji, które podniosą twój poziom twórczości, to i tak powiem ci “jedź!”. Bo ludzie i atmosfera. A jak dopiero zaczynasz, to tym bardziej powiem “jedź!”, a nawet zaoferuję wirtualnego kopniaka w zadek, bo w takim przypadku możesz liczyć na super kombo, czyli i wiedza i kontakty z innymi ludźmi. Nie wspominając już o tym, że konferencja jest darmowa.

Wszystko tak naprawdę zależy od twojego nastawienia i celów. Może być super, może być beznadziejnie. Wybór należy do ciebie.

Trzymaj się ciepło,
Irmina

PS: Podobał ci się wpis? Nie bądź zgredek, pozostaw ślad po sobie w postaci lajka czy komentarza. Udostępnij wpis innym👣

ZOBACZ TEŻ:

 

4 myśli na temat “RELACJA Z SEE BLOGGERS 2019 I MOJA SUBIEKTYWNA OPINIA. CZY WARTO BRAĆ UDZIAŁ?

  1. Okej, muszę przyznać, że chyba jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak rzetelną oceną jakiegokolwiek blogowego meetingu. 🙂 Po przeczytaniu Twojego artykułu i tak nie żałuję, że mnie nie było, ale mam nadzieję, że uda mi się kiedyś zobaczyć wystąpienie o archetypach i być na koncercie Natalii Kukulskiej. 🙂 Generalnie każdy powód, by odwiedzić Łódź jest dobry, ale akurat niedawno byłam na ILPoznań i z powodu licznych wyjazdów do Łodzi już zabrakło mi sił. Nie mniej mam mieszane odczucia, bo, jak sama wspominasz, część wystąpień była skierowana albo do amatorów, albo do blogerów traktowanych jak tablice ogłoszeniowe (świetnie to ujęłaś). No i tak jak to podsumowujesz: odbiór zależy od nas samych. Ale w przyszłym roku postaram się wybrać, by samej móc ocenić po swojemu. 🙂
    Pozdrawiam!

    1. Strasznie mi miło, dziękuję:) Czyli się minęłyśmy, bo z kolei mnie nie było w Poznaniu;) Dokładnie, warto spróbować, żeby doświadczyć tego na własnej skórze i zdecydować czy jest fajnie czy nie.
      W takim razie prawdopodobnie do zobaczenia za rok, pozdrawiam:)

    1. Dziękuję Kasiu. Fakt, było ponad dwa tysiące osób, więc spora impreza. Jakby co, to Blogotok w Kielcach jest bardziej kameralny, ale niestety w tym roku go nie było:(

Dodaj komentarz