Porozmawiajmy

NIEZAPOWIEDZIANY GOŚĆ O 6 RANO: HIGIENA PRACY PRZY KOMPUTERZE



Siedzę przy komputerze jeden dzień, drugi dzień, trzeci itd. itd… Mija kolejny tydzień… Głowa trochę boli, ale co tam, od tego się nie umiera. Nie jestem z cukru baranek, przeżyję! Kolejny dzień – no, trochę boli, ale może jeszcze obejrzę film na komputerze. Oglądam, co sobie będę żałować! W głowie nadal ćmi, bardziej niż przed seansem, ale jeszcze do przeżycia. Kładę się. To może poczytam. Czytam i czytam i czytam. No, czas spać! I tak idziemy spać razem, ja i mój ból głowy. 

Coś tam się śni, ktoś kogoś goni, aż tu ból głowy macha rączką i przemawia “No moja droga, to była rozgrzewka, teraz czas na ostrą jazdę!”. Oj… Budzę się o 6 rano z takim bólem głowy, że nie wiem, czy śmiać się, płakać czy może wyć. Szybko do kuchni napić się wody. Gdzie ta cholerna tabletka na ból głowy? Jest, dobra. Otworzę okno w pokoju. Od tego bólu aż się spociłam. Kładę się z powrotem do łóźka, napierdziela nieziemsko. Jasny gwint. To może mokry ręcznik na głowę? Niemalże biegnę po ten ręcznik. Kładę się ponownie. Matko, jak ja to wytrzymam? (przywołuję wszystkie niecenzuralne słowa, jakie znam). Byle zasnąć, byle zasnąć… Zasypiam. Budzę się koło 12 i czuję niebiańską pustkę w głowie. Migrena odpuściła.
Jak to się stało, że od razu nie przeszło tylko było jeszcze gorzej? Przecież spałam! Powinno od razu przejść!
Cóż, nie ma tak łatwo. Jak ciśnienie wariuje, to nie należy się spodziewać, że organizm rach ciach się zregeneruje w ciągu paru godzin. O czym zapomniałam? W dzisiejszym wpisie chciałabym razem z wami przypomnieć sobie, jak powinna przebiegać praca przy komputerze. W końcu migrena, to nie gorący kochanek na którego czekamy z wytęsknieniem, więc zadbajmy o to, by nas nie odwiedzał…
1. Dzyń, dzyń, dzyń– żelazna zasada: nastawić budzik, który przypomni nam Halo! Czas na przerwę! Zostaw ten komputer. Miał ktoś z was pieska? Czasami jak dorwą się do miski z jedzeniem, to nawet nie przełykają, tylko jedzą jak szalone, jakby zaraz miał ktoś im te jedzenie odebrać. I niestety, my często zachowujemy się tak samo w stosunku do komputera. Nie, nie będę robić przerwy, przecież nic mi nie jest. Powiercę się trochę i będzie okej. Nie, nie będzie okej. Patrząc na coś z bliska, nasza gałka jest “spięta” (nie jestem okulistą, więc daruję sobie medyczne wyjaśnienia). Powinniśmy, co godzinę dać jej szansę na rozluźnienie, chociaż na te 5 minut.
2. Tu nie ma czym oddychać!– siedzimy w jednym miejscu przez kilka godzin, warto więc przewietrzyć pomieszczenie co jakiś czas, a nie wdychać to, co żeśmy “nachuchali”. Jeżeli uważasz, że to niepotrzebne, proponuję po tych 4 godzinach wyjść z pomieszczenia, odczekać kilka minut i wrócić. Nie chcę tu sugerować, że śmierdzisz, ale sam/a przyznasz, że fiołki to to nie są. Otwórz okno, nic cię to nie kosztuje (możesz to zrobić w czasie przerwy:).
3. Gdzieś w dali– została jeszcze chwila do przerwy, a oczy nie wyrabiają? Popatrz w dal, może za oknem pitolą ptaszki na drzewie? Krople do oczu, to nie złoty środek. Zamiast iść na łatwiznę, lepiej popatrzeć przez okno lub wgłąb pokoju. I znów się powtórzę, ale… to kolejna czynność, która nic nas nie kosztuje, czyż to nie piękne?
4, Okulary na nos– nie jestem zwolenniczką “zerówek”; uważam, że udawanie iż ma się problemy ze wzrokiem jest… dziwne, ale do komputera jak najbardziej okulary z powłoką antyrefleksyjną się przydadzą. Oczywiście, tu już nie mogę powiedzieć, że nic nas to nie kosztuje, ale biorąc pod uwagę, że bez nich narażamy się na większe ryzyko konieczności posiadania “prawdziwych” okularów, to już lepiej nabyć te “zerówki” i spać spokojnie (spytajcie pracodawcę o dofinansowanie;).
5. Mój kręgosłup!– no właśnie, przychodzi taki dzień, kiedy moglibyśmy zagrać tę kwestię w reklamie tak samo rewelacyjnie jak pierwowzór po 60. Napisałam to w idealnym momencie, czas zrobić przerwę i ruszyć cztery litery. Okej, jestem z powrotem. Podczas naszego siedzenia, najbardziej cierpi odcinek lędźwiowy kręgosłupa, więc warto o niego zadbać. Będąc u ortopedy, otrzymałam ulotki z konkretnymi ćwiczeniami, które mają nam w tym pomóc. Jako że w internecie nie znalazłam grafik wraz z opisami, które byłyby tak dobre, dzielę się z wami skanem jednej z ulotek:
6. Pij do dna– siedząc przy komputerze nietrudno zapomnieć o nawadnianiu organizmu (nie wspominając już o jedzeniu). Im mniej wody w organizmie, tym łatwiej o ból głowy (jeśli nie migrenę). Warto więc przygotować sobie większą ilość wody np. z cytryną w butelce i postawić na biurku. Pamiętajmy również, że wody nie zastąpi ani herbata ani kawa. Niestety, dają one złudne uczucie nawodnienia, a tak naprawdę na dłuższą metę “wysuszają” organizm, więc starajmy się by znalazło się dla niej miejsce pośród “malinowych wzgórz” czy innych “cytrynek z limonką”.
7. Relaks, relaks i jeszcze raz relaks– nic nas tak nie wyciszy i przygotuje do pracy następnego dnia, jak relaks. Jeśli już zrobiliśmy wszystko, co sobie zaplanowaliśmy, wyłączmy to ustrojstwo na rzecz czegoś przyjemniejszego. Może muzyka? (propozycja nr 1, propozycja nr 2, propozycja nr 3, propozycja nr 4) A może relaksująca kąpiel przy blasku świec lub rozluźniający masaż? Cokolwiek wybierzesz, nie angażuj w to komputera czy telefonu. To ma być chwila wytchnienia, a przede wszystkim wyciszenia.
Podsumowując, warto pamiętać by:
1. Nastawić budzik
2. Wietrzyć pomieszczenie
3. Odrywać wzrok od ekranu i patrzeć w dal
4. Używać okularów z antyrefleksem
5. Wykonywać ćwiczenia odcinka lędźwiowego kręgosłupa
6. Nawadniać organizm (wodą!)
7. Nie żałować sobie relaksu.
Tak niewiele, a ile może zmienić. Życzę sobie i wam, abyśmy pamiętali o tych wszystkich punktach i się do nich stosowali. Nawet największemu wrogowi nie życzyłabym obudzić się wczesnym rankiem z ognistą migreną. Róbmy więc wszystko, by tego uniknąć.
Jak u was wygląda dbanie o higienę pracy przy komputerze? Pamiętacie, by dbać o swoje bezpieczeństwo czy zdarza wam się, jak mnie, obudzić się z ręką w… znaczy z migreną?:D
 
Trzymajcie się ciepło,
Irmina
PS: Kto jest spragniony bardziej oficjalnych porad tj. przepisów BHP, polecam zajrzeć np. tutaj i tutaj.
Jeżeli spodobał ci się ten post, nie zawahaj się udostępnić go dalej!;)
Porozmawiajmy

Z PRZYMRUŻENIEM OKA: CO KOBIETA XXI WIEKU ROBI TYLKO W DOMU

kobiece sekretyRelaks, to również śmiech (jak niedawno rozmawialiśmy w poście o jodze śmiechu), więc dzisiaj się pośmiejemy. Trochę z przymrużeniem oka (ale tak naprawdę na serio!;), czyli co my, kobiety, robimy tylko w domu. Dom (przynajmniej w założeniu), to miejsce, gdzie możemy się odprężyć i darować sobie całą tę estetyczną otoczkę. Przebywając na łonie rodziny, która dobrze nas zna i nie ocenia tylko przez pryzmat naszego wyglądu, robimy różne rzeczy…

1. Babcine gacie rządzą! Co tam stringi czy koronki. Babcine gacie są dobre na wszystko – solidne jak żadne inne, a że nie grzeszą urodą? Trudno, w końcu chodzi tu przede wszystkim o wygodę, a nie o estetykę. Zresztą ile razy dziennie pokazujemy się komuś w bieliźnie? Raczej jest to kwestia dopasowania bielizny do np. cienki spodni. Ale w domu, hulaj dusza! Na wieczór zawsze można wrócić do super-extra-mega-sexi koronek (chociaż jak mamy ten błysk w oku, to raczej nie są one potrzebne do zainspirowania partnera;). Krótko mówiąc, niech żyją babcine gacie!

 

kobiece sekrety
2. Na pohybel z chomątem! (i jego twórcą) Pierwsze biustonosze powstały w Grecji, ale uwaga! dla kobiet uprawiających sport, które odczuwały ból np. podczas biegania. Na pohybel tego, kto wymyślił, że warto nosić to ustrojstwo na co dzień. Gdyby nie ty, zapewne mogłabym chodzić w bluzkach, które od dawna zbierają kurz w mojej szafie! Dlaczego? Bo nie mam odpowiedniego stanika! No niech cię! I proszę tu nie gadać, że to kwestia estetyki- są miejsce, gdzie staników się nie nosi i nikt się nie krzywi, bo pierś już nie jędrna. Ale oni są jeszcze nie skażeni medialnym praniem mózgu. Zazdroszczę!
kobiece sekrety
3. Dres nigdy cię nie zdradzi! Co my byśmy bez niego zrobiły? Wygodny, najlepiej odpowiednio powyciągany, kochany i niezawodny dres. Bez niego jak bez… aż trudno do czegoś przyrównać tę miłość, po prostu bez tego cudu nie da się żyć! Tak, tak, jak się pracuje w domu, lepiej się ubrać, umalować, co by się do pracy zmotywować, ale po godzinach… Rozglądamy się wokoło, gdzie jest nasz najlepszy przyjaciel, uosobienie luzu i symbol wolnego czasu? Jest, leży tam, na krzesełku i uśmiecha się zalotnie – już wie, że ten wieczór należy do niego!
Drogie Panie, dobrze gadam?:) Co byście zaproponowały od siebie?
Drodzy Panowie, a jak to jest z wami?…
Trzymajcie się ciepło,
Irmina
Porozmawiajmy

5 SPRAWDZONYCH SPOSOBÓW NA SZYBKIE POLEPSZENIE HUMORU

Są takie dni, kiedy nic nam się nie chce. Za oknem szaro, nad głową wisi jakaś lipna robota i nawet fakt, że jest weekend nie nastraja optymistycznie. Nic tylko zaszyć się pod kocem w dresie i mieć nadzieję, że wszyscy dadzą nam święty spokój. Brzmi znajomo? Chyba każdy doświadcza takich godzin beznadziei (żeby nie powiedzieć rozpaczy). Co zrobić, żeby poczuć się lepiej? Poznajcie moje sposoby na szybkie polepszenie humoru!
Sposób na szybkie polepszenie humoru

 

1. Czekolada– oj tak, zdecydowanie pomaga. Czy będzie ona w formie płynnej czy stałej, to nie ma znaczenia. Wyrzuty sumienia? Niech się schowają, przecież chodzi tu o nasz dobry nastrój. Walczymy o wolę do działania i pozytywną energię, która gdzieś się zapodziała!:) Jeśli jednak jesteście zwolennikami “fit lifestyle”, polecam poszperać w internecie- czekolada nie musi być zła i niedobra, a dowodem na to jest cała masa zdrowych przepisów. Nie musicie sięgać daleko: takiego osoby jak Ewa Chodakowska czy Ania Lewandowska znają się na rzeczy i również publikują przepisy na mniej kaloryczne słodkości.
Sposób na szybkie polepszenie humoru
2. Automasaż– dlaczego automasaż, a nie po prostu masaż? Ponieważ powinniśmy się skupić tylko na sobie i wsłuchać w to, co nasze ciało ma nam do powiedzenia. Skierować się ku swojemu wnętrzu, a nie rozmyślać o sile rąk bliskiej nam osoby;) Możemy wymasować sobie dłonie, stopy czy nogi. Każda część ciała będzie dobra. Warto zaopatrzyć się w aromatyczny olejek do masażu czy świecę. Nie szczędźmy sobie dobroci. To jest chwila dla nas.
Sposób na szybkie polepszenie humoru
3. Muzyka Jerzy Waldorff powiedział kiedyś znane chyba każdemu słowa “Muzyka łagodzi obyczaje” i coś w tym jest. Kojące dźwięki, to niezastąpiony sposób na zmianę naszego dotychczasowego nastroju. Kiedy nad naszymi głowami zbierają się ciemne chmury, warto usiąść w fotelu, włączyć muzykę i wsłuchać się w dobiegające z głośników dźwięki. Nie róbmy w tym czasie nic innego, w pełni oddajmy się muzyce. Pozwólmy ponieść się emocjom, które w nas wzbudza.
Polecam wypróbowanie playlist, które do tej pory dla was przygotowałam (odsyłam do postów, gdzie znajdziecie playlisty):

 

Sposób na szybkie polepszenie humoru
4. Komedia– przez dłuższy czas nie doceniałam komedii, ale do czasu. Okazało się, że oglądanie tego typu filmów może zdecydowanie wyjść na dobre! Dlaczego by więc nie skorzystać ze zbawczej roli śmiechu i wywołać go poprzez obejrzenie zabawnego filmu? W sieci znajdziemy mnóstwo propozycji filmów, które warto obejrzeć, więc odsyłam was do wujka Google (od siebie mogę polecić produkcję “Poznaj moich rodziców” i jej dalsze części).
Sposób na szybkie polepszenie humoru
5. Zwierzaki w obiektywie– kto nie widział choć jednego śmiesznego filmiku z kotem w roli głównej? Na co dzień szkoda czasu na oglądanie takich pierdółek, ale w celu polepszenia sobie humoru jak najbardziej popieram. Wpisując w wyszukiwarkę YT “funny cats” czy “funny dogs” z pewnością znajdziemy coś, co nas rozbawi. Jeżeli nie przepadacie za szukaniem dobrych komedii (czytamy krótkie streszczenie i jakoś nic do nas nie trafia…), to zabawne zwierzaki na pewno się sprawdzą, bo tu chodzi jedynie o wywołanie uśmiech na twarzy, a nie treściwą i wartką fabułę;)
Sposób na szybkie polepszenie humoru
Który z powyższych sposobów najbardziej do was przemawia? A może macie inne pomysły na szybkie polepszenie humoru? Dajcie znać w komentarzach!
Trzymajcie się ciepło,
Irmina
PS: Kochani nadal potrzebuję waszej pomocy. Od jakiegoś czasu nie wyświetlają mi się komentarze pod postami, kiedy jestem zalogowana (kiedy nie jestem zalogowana wszystko jest ok). Ktoś ma na to radę? Z tego też powodu nie mogę wam odpisać:(
Porozmawiajmy

W ZDROWYM CIELE ZDROWY DUCH: DOBRE SAMOPOCZUCIE [MOJA SZCZĘŚLIWA CZWÓRKA]

Ostatnio tyle szumu się zrobiło wokół tematu prawidłowego odżywiania, że ciężko podczas przeglądania stron nie trafić na choć jeden artykuł poświęcony diecie. Tylko co z tego, że wiemy iż owoce i warzywa są zdrowe? Ile można wpajać ludziom ogólniki i cieszyć się z rosnących statystyk? Dzisiaj chciałabym się z wami podzielić konkretami, czyli co się u mnie sprawdza. Cztery produkty, które są łatwo dostępne i dzięki którym czuję się lepiej i zdrowiej. Bez gadania o minerałach i witaminach. 
dobre samopoczucie

 

1. Woda z cytryną- każdego wieczora kroję plasterek cytryny, “dziurkuję” go nożem i wrzucam do dzbanka. Wlewam wodę i odstawiam na noc. Woda nabiera smaku i właściwości oczyszczających, i jako pierwsza “ląduje” w moim brzuchu tuż po przebudzeniu. Taki “zabieg” nie tylko sprawia, że czuję się lekko i mam więcej energii, ale zauważyłam również, że poprawił się stan mojej cery i mam zdecydowanie mniej problemów z niedoskonałościami.
dobre samopoczucie
2. Czosnek- spożywam jeden ząbek dziennie, najlepiej wieczorem (wtedy nie muszę się martwić o brzydki zapach z ust). Dzięki temu zdecydowanie rzadziej choruję, a jak już coś mnie dopadnie, to jestem w stanie dojść do siebie bez stosowania antybiotyków (oczywiście nie nawołuję do porzucenia leków, należy zachować rozsądek w tej kwestii). Przestrzegam tylko przed jedzeniem na czczo lub z małą ilością dodatków- jak wiadomo czosnek jest ostry i można się nabawić bólu żołądka.
dobre samopoczucie
(źródło: polki.pl)
3. Chrzan- kolejny ostry sprzymierzeniec w walce o dobre samopoczucie i zdrowie. Dzięki niemu mam mniej problemów z katarem, po prostu czuję, że moje zatoki są zdrowsze. I tutaj również przestrzegam przed spożywaniem chrzanu solo- może być nieciekawie, a przecież chodzi nam o dobre samopoczucie, a nie męczarnie.
dobre samopoczucie
4. Czystek- moje odkrycie ostatnich miesięcy. Odkąd piję czystek (1 kubek wieczorem) zdecydowanie widzę zmianę jeśli chodzi o moje samopoczucie. Wahania nastroju, to przeszłość. Zazwyczaj o tej porze roku czuję się bardzo źle (psychicznie) ze względu na brak słońca, a dzięki czystkowi wreszcie nie czuję się przytłoczona szarością za oknem. Polecam każdemu- niedroga sprawa, a może zmienić wszystko. I do tego zdrowa, bez obciążania wątroby.
dobre samopoczucie
I to wszystko. Cztery łatwo dostępne produkty, które mają znaczy wpływ na moje ciało i umysł. Zanim odkryłam swoich faworytów, sporo się naczytałam o witaminach, minerałach, ale… co z tego, że wiem iż surowa marchewka jest zdrowa skoro za nią nie przepadam? Herbata wypłukuje minerały, ale co dalej?
Myślę, że takie porady są bezużyteczne, bo zamiast odwoływać się do tego, co możemy zyskać dla siebie i mówię tu o konkretach, czytamy jedynie, że coś jest zdrowe, bo… jest zdrowe.
Każdy powinien sam znaleźć produkty, które mu pomagają. Mam nadzieję, że swoją listą zainspirowałam was właśnie do takich poszukiwań.
Podzielcie się swoimi sposobami na dobre samopoczucie w komentarzach!
Trzymajcie się ciepło,
Irmina