Inspiracje

INSPIRACJE: CIĘŻAR ODPOWIEDZIALNOŚCI, MOTYWACJA, SZCZERY ŚMIECH + LINKOWE PARTY

ustawa antyaborcyjna

Włączam telewizor – czas na wiadomości. Znowu jakaś afera, ci protestują, ci na nich plują. I główny temat: całkowity zakaz aborcji. Ciężko przełykam ślinę. To dotyczy mojej przyszłości, nie wspominając już o setkach tysięcy kobiet, które również mogą odczuć zmiany na własnej skórze. Oby tak nie było, ale niestety nie wszystko da się przewidzieć. Gdzie tu rozsądek? Głębsze przemyślenie tematu? Jedynie, co widzę, to ślepe podążanie za dogmatami, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Na szczęście wiadomości nie trwają długo. Chociaż na chwilę mogę zapomnieć o całej sprawie.

Obserwuję wiele blogów i przeglądam je hurtowo, co kilka dni. Można się domyśleć, że w takiej sytuacji często czytam kilka notek na ten sam temat. I voila. Kwestia zakazu aborcji znowu mnie znalazła. To jest trudna sprawa. Sama nie podjęłabym się napisania własnych rozważań na ten temat. Jestem na nie. Tak po prostu. Czytając posty innych blogerek, poczułam się lepiej. Istnieją osoby, które poważnie podchodzą do tematu i widzą nie tylko plusy, ale również zagrożenia wynikające z całkowitego zakazu aborcji. Poczułam, że nie jestem sama, ale to nie czysta sielanka, ponieważ wiąże się z tym także ciężar odpowiedzialności, który spoczywa na nas, kobietach. Musimy walczyć o swoje ciała, a przede wszystkim o dobro naszych nienarodzonych dzieci. Kto, jak nie matka, czuje, że lepiej oszczędzić dziecku cierpienia? Kto, jak nie kobieta, ma prawo decydować, czy urodzenie owocu gwałtu będzie dobre nie tylko dla niej, ale przede wszystkim dla tego brzdąca? No kto?
Dlatego w ramach mojego poparcia dla osób przeciwnych proponowanym zmianom, chciałabym zaprosić was do przeczytania postów z którymi miałam możliwość się zapoznać. Mam nadzieję, że również poczujecie tę siłę i wsparcie, ale również odpowiedzialność, która zmotywuje was do działania w jakiejkolwiek formie.
Do kogo należy moje ciało
od @jaskolczarnia
Jeżeli natrafiliście na inne, równie podnoszące na duchu, posty, podzielcie się nimi w komentarzach lub dodajcie do listy linków. Może akurat ktoś będzie chciał się zapoznać z opinią drugiej strony? Nigdy nie wiadomo. Oczywiście, jeżeli macie odmienne zdanie na ten temat i podzieliliście się nim na swoim blogu, również zostawcie do siebie namiary. Niech to będzie dialog, nie monolog. Chciałabym zrozumieć dlaczego istnieje grupa osób będąca za wprowadzeniem tak drastycznych zmian.
Żeby było jasne- ten post nie ma na celu wywołania poruszenia w komentarzach. Chcę wam dać możliwość dotarcia do postów, które poruszają tematykę zakazu aborcji. Jeżeli odczuwacie potrzebę podzielenia się swoją opinią na ten temat z innymi, dobrym rozwiązaniem będzie napisanie komentarza u powyższych autorów. Dzięki temu ich posty pojawią się wyżej w wynikach wyszukiwania i trafią do szerszego grona odbiorców.
okulary

Głęboki wdech, już niedaleko czeka na was coś bardziej relaksującego, ale najpierw kilka słów o +Dominika R. (Head Divided), która w jednym ze swoich postów, Nic nie widzę!, dzieli się swoimi odczuciami odnośnie wyobrażeń “co by było, gdybym była niewidoma“. Poruszająca notka, sama noszę okulary, więc tym bardziej wydźwięk jej słów trafił w pewne czułe miejsca. Co więcej, podaje również m.in. link do filmiku w którym niewidoma dziewczyna z łatwością wykonuje makijaż. Coś niesamowitego.

Jeśli chodzi o filmy, które mnie poruszyły w ostatnim czasie, to nie było ich wiele. Mogę jednak z czystym sumieniem polecić Anomalisę– film w którym postacie są lalkami, co w pewnym stopniu ma również wpływ na morał płynący z historii głównego bohatera. Jeśli jeszcze nie oglądaliście, to koniecznie nadróbcie zaległości, bo warto.

motywacja

Kolejne trzy inspiracje są ściśle powiązane z tematem motywacji. Pierwsza z nich, to wystąpienie Dana Pinka “The puzzle of motivation”. Wysuwa on bardzo ciekawe wnioski dotyczące tego, co tak naprawdę nas motywuje – okazuje się, że nie zawsze nagradzanie przynosi pozytywne rezultaty, a wręcz przeciwnie. Polecam szczególnie tym, którzy prowadzą własną działalność i kierują zespołem ludzi. Kolejny post, to wywiad „Rzucam wszystko w cholerę i jadę na Karaiby!”, który ukazał się na blogu +Życie Pod Palmami z Markiem Kramarczykiem. To się nazywa mieć wiecie co! Po studiach stwierdził, że od stabilnej pracy bardziej interesują go podróże i tak po prostu zrealizował swoje marzenia. Szczęka mi opadła. Da się? Da się!  I ostatni wpis o motywacji – +Olga Siekierska przekonuje nas do działania. Myślę, że tytuł postu Obudź się! To się dzieje naprawdę mówi sam za siebie.

Czas na moją ulubioną tematykę, czyli relaks. Wiecie, że spanie w domku na drzewie jest możliwe i to w Polsce? Na dodatek możecie w tym domku liczyć na masaż i inne usługi Spa. Brzmi jak bajka? Zgłoście się do +Karolina Michałkiewicz, a konkretniej przeczytajcie jej post Unieść się nad ziemią, a wszystko stanie się jasne. Nie wiem, jak wy, ale ja już wiem, gdzie warto się wybrać, jak tylko będzie ku temu okazja:)

I na koniec dwa filmiki, które kompletnie mnie rozbroiły. Po prostu musicie to zobaczyć. Przychodzą wam na myśl takie trendy w makijażu, które powinny zniknąć i nigdy więcej nie wracać? Jest ich kilka, prawda? To, co czasami widzi się na Instagramie czy na ulicy jest po prostu “niesamowite”. I właśnie o tych “niesamowitościach” są te dwa filmiki: Trends we’re ditching in 2016 oraz Makeup trends that need to die in 2016!!!! Szczerze polecam, uśmiałam się, że hej!😉

Trzymajcie się ciepło,
Irmina

Porozmawiajmy

FILMY OSCAROWE: NIECH ŻYJE KŁAMSTWO!

 

Co by było, gdyby nagle przemysł filmowy upadł, a wszystkie nośniki z filmami znikły z powierzchni ziemi?
Z pewnością coś byśmy stracili. Oprócz oczywistych problemów, które by się z tym wiązały takich jak zwiększone bezrobocie (aktorzy etc.) czy bycie skazanym na krótkie filmiki na youtubie, zabrakłoby czegoś jeszcze. Filmowych kłamstw. Kłamstw inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami. Kłamstw, które kiełkują w głowach producentów widzących tylko jedno wyjście z sytuacji: tańczyć jak publiczność zagra i zebrać oklaski (i $$$). Nie czarujmy się, gdyby nie przeinaczenia zapewne nie jeden film okazałby się „katastrofą” nie wspominając o marnych wpływach ze sprzedanych biletów. Na szczęście (albo nie?) film, to twór „artystyczny”, gdzie granice nie grają roli, a nadrzędnym celem każdej produkcji jest wywołanie emocji=zarobienie dolarów. Nawet, uwielbiane przeze mnie, filmy dokumentalne są w pewnym stopniu „podrasowane” by lepiej się oglądało, a raczej lepiej utożsamiało z bohaterem. Na co dzień raczej nie ma co się rozwarstwiać nad tym czy to, co widzimy na ekranie, to prawda i tylko prawda, czy może fałsz. Wszakże oglądamy filmy dla rozrywki, cele edukacyjne pozostawmy National Geographic , Animal Planet etc.
Jednak ostatnio tak się złożyło, że musiałam (z racji pewnych obowiązków, ale nie ukrywam, że nie płakałam na myśl o tym) przedrzeć się przez tę czarującą fasadę magicznego ekranu i spojrzeć głębiej, poszperać, niemalże odrzeć z pozorów kilka produkcji. I muszę przyznać, że było to bardzo, ale to bardzo interesujące przeżycie. Zaczęłam od obejrzenia wszystkich filmów, co by nie być podczas seansów zbyt krytyczną. I cóż, byłam oczarowana. Filmy są świetne, wszystkie z nich dostały Oscary i nie dziwie się – jest moc, jest siła, jest płacz i serce dudniące z przejęcia w piersi.
Następnym krokiem było znalezienie w sieci artykułów, które omawiają filmy pod względem wiarygodności. Wszystkie produkcje zostały oparte na wydarzeniach, które faktycznie miały miejsce. Nie raz podnosiłam brwi ze zdziwienia. Czego to producenci nie wymyślą (i co zatuszują;), by klient wyszedł z sali z uśmiechem na ustach…
Koniec gadania, zapewne wiercicie się już ze zniecierpliwienia, więc let’s go! Oto filmy, które obejrzałam i co ciekawego o nich wyczytałam (JEŚLI JESZCZE NIE WIDZIELIŚCIE TYCH FILMÓW, TO MARSZ OGLĄDAĆ I WTEDY MOŻEMY POGADAĆ;):
1. The King’s Speech (2010)- w 2011 roku ten film zdobył Oscara w kategorii najlepszy film. „The King’s Speech „ wyreżyserował Tom Hooper, a w rolę głównego bohatera, czyli króla Jerzego VI wcielił się Colin Firth. O co chodzi? Zanim książę Albert został przez swoich rodaków zaakceptowany, przeszedł nie la da drogę. Mianowicie, był jąkałą. Wyobrażacie sobie króla, który nie może wykrztusić ani jednego pełnego słowa do mikrofonu podczas wielkiej gali? No właśnie… a jednak tak właśnie to wyglądało. Nasz bohater trafił na zły moment w historii ludzkości, czyli początek rewolucji w środkach masowej komunikacji. Moi drodzy POCZĄTEK, czyli wszystkie przemówienia były transmitowane na żywo (bez możliwości wcześniejszego nagrania). I stało się. W 1925 podczas przemówienia na Wembley nasz książę poniósł sromotną klęskę – nie wygłosił nawet jednego zdania. Niedługo potem na jego drodze pojawił się  (a raczej znalazła go żona księcia) lekarz Lionel Logue, który zobowiązał się pomóc, używając dość niekonwencjonalnych metod. W międzyczasie okazuje się, że ojciec księcia nie był zbyt miły (lekko mówiąc) i nasz bohater miał ciężkie dzieciństwo. Co więcej, to starszy brat Alberta Dawid (Edward VIII) miał zostać królem, ale abdykował by poślubić rozwódkę (i tak było w istocie).
KŁAMSTWA: I przechodzimy do najciekawszej części, czyli kłamstw. Po pierwsze, wspomniany wcześniej brat był zagorzałym „fanem”… Hitlera i faszyzmu (co oczywiście w filmie pominięto). Nawet kiedy na nasze tereny weszli Niemcy, Edward VIII wciąż popierał Hitlera. Kolejne „niedopowiedzenie”, to stosunek Winstona Churchilla do powyższego dżentelmena. W filmie surowo potępia postępowanie Edwarda, a w rzeczywistości gorąco go popierał (co było szokiem nawet dla jego sprzymierzeńców). I chyba „najcięższe” kłamstwo w całym filmie – nasz Bertie („ksywka” głównego bohatera dla najbliższych) wcale nie był taki antyfaszystowski od samego początku. Jak wielu innych ludzi, również i on nie od razu zdał sobie sprawę z zagrożenia, które niesie ze sobą Hitler i dopiero po pewnym czasie poszedł po rozum do głowy (w filmie od początku przewiduje kłopoty z Niemcami).
2. Argo (2012) – film został uhonorowany statuetką w 2013 roku. To produkcja wyreżyserowana przez Bena Afflecka, gdzie główną rolę gra… Ben Affleck (surprise, surprise!) (gra agenta, który ma za zadanie wyprowadzić z Iranu grupę Amerykanów). Film ukazuje wydarzenia, które miały miejsce w listopadzie 1979 roku, kiedy to Irańczycy włamali się do ambasady USA w Teheranie. Dlaczego? Główną przyczyną zamieszek była zgoda Ameryki na przyjęcie do siebie byłego przywódcę Iranu, który miał na sumieniu mnóstwo, ale to mnóstwo ofiar. W czasie „włamania”, około 50 Amerykanów zostało wziętych do niewoli, a uwolniono ich dopiero w styczniu 1981. Jednak film skupia się na innej grupie Amerykanów. W pobliżu znajdował się również drugi budynek USA i to z niego udało się uciec sześciu Amerykanom, przed przybyciem  Irańczyków. W 1980 CIA postanowiło zorganizować akcję mającą na celu przemycenie „szczęśliwej szóstki” do Ameryki.
KŁAMSTWA: Co pewnie was zdziwi, historyjka z kanadyjską grupą filmową naprawdę istniała z tym, że w filmie wciela się ją w życie, podczas gdy tak naprawdę władze zrezygnowały z tego pomysłu. W filmie jest pokazane również, że nasi  bohaterzy schronili się u kanadyjskiego ambasadora. W rzeczywistości po kilku nocach, grupa została rozdzielona i niektórzy przenieśli się do domu innego Kanadyjczyka. Scena ze sprawdzaniem miejsca na kręcenie filmu, to również totalna bujda. Byłoby to zbyt niebezpieczne. I ostatnie przekłamanie, które mnie osobiście najbardziej zaskoczyło – tak naprawdę irańscy pracownicy lotniska wcale nie sprawdzali czy dokumenty naszych bohaterów są prawdziwe, nie było żadnego pościgu i strzelaniny, a „szóstka” spokojnie opuściła wrogie ziemie.
3. 12 Years a Slave (2013) – film dostał Oscara w 2013 roku, a reżyserii podjął się Steve McQueen. Rolę głównego bohatera, czyli Solomona Northupa, gra Chiwetel Ejiofor. Produkcja jest oparta na autobiografii Solomona napisanej przez Davida Wilsona, która ukazała się w 1853 roku. Solomon był Afroamerykaninem, a przede wszystkim człowiekiem wolnym. Miał żonę i dzieci. Pewnego dnia na swojej drodze spotkał dwóch panów, którzy zaoferowali mu pracę i dużą kasę. Nasz bohater zgodził się na współpracę. Niestety, to nie był dobry pomysł. Któregoś dnia, po suto zakrapianej kolacji, Solomon obudził się skuty w kajdany. Został sprzedany na niewolnika. W krótkim czasie zostaje przeniesiony na statek płynący na południe i Solomon tuła się od jednej plantacji do drugiej, tęskniąc za rodziną i harując jak wół. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, spotyka właściwego człowieka, i po dwunastu latach rozłąki, wraca do rodziny.
KŁAMSTWA: Na początku filmu jest pokazana scena w której Solomon zostaje wykorzystany przez czarną niewolnicę. W rzeczywistości, autobiografia nie mówi o niczym takim (niektórzy twierdzą, że w sumie, to nie wiadomo, czy autobiografia  jest w pełni wiarygodna, w końcu została napisana przez Davida, czyli możliwe, że poznajemy historię z jego perspektywy, nie Salomona). Scena jest naprawdę mocna, krytycy nawet sugerowali, że to właśnie ona uwiarygodniła postać bohatera… Kolejna sprawa, to rzekoma prośba Patsey by Salomon ją zabił. Owszem, była wielokrotnie gwałcona przez Eppsa (właściciela plantacji na której pracowali) i zapewne pragnęła śmierci, ale w rzeczywistości, to żona Eppsa namawiała Solomona, by zabił niewolnicę, a nie sama niewolnica…
Jak widać, filmy są pełne kłamstw, ale czy to znaczy, że mamy je odrzucić ze wstrętem jak brudną parę śmierdzących skarpet? Nie! W końcu wiadomo, że film, to film, czyli fikcja (przynajmniej mam nadzieję, że wszyscy zdają sobie z tego sprawę…). Oczywiście, nie jestem fanką filmów, które totalnie przeinaczają historię i są krzywdzące dla osób, które uczestniczyły w pewnych wydarzeniach, ale te tutaj takie nie są. Jasne, można się kłócić, że skoro książę Wielkiej Brytanii popierał Hitlera, to nie należy tego ukrywać, ale moi drodzy, nikt tu niczego nie ukrywa. Skoro dotarłam do takich informacji, to znaczy, że ten film nie zdał egzaminu, jeśli chodzi o zmianę historii (zresztą nie taki był jego cel). Zmiana historii, to poważna sprawa, ale na szczęście nikt tu się niczego nie wypiera. No, zapewne pan Solomon przewraca się w grobie myśląc o scenie z niewolnicą… Ale celem filmu nie było ośmieszenie bohatera, a pokazanie jego drogi, zmuszenie nas do refleksji i do… płaczu.
Myślę, że filmy, które wzbudzają w nas emocje, te dobre, i skłaniają do pochylenia się nad sprawami nad którymi normalnie byśmy się nie zastanawiali, są dobre. I nie dziwię się, że powyższe trzy filmy zostały nagrodzone. Co jest piękne, to fakt, że w XXI wieku jesteśmy w stanie w szybki sposób dowiedzieć się, jak było naprawdę. Wszystko trzeba skrupulatnie przesiewać, o ile bierzemy filmy na poważnie. Jeżeli nie, po prostu cieszmy się seansem, a odkrywanie „brudnych” smaczków traktujmy jako ciekawostkę.
Trzymajcie się ciepło,
Irmina
PS: Co was najbardziej zaskoczyło?:) Może macie swoich własnych „kłamliwych” faworytów?
Źródła:
Inspiracje

INSPIRACJE [TVNPLAYER, INSTAGRAM, FILMY] + LINKOWE PARTY!

inspiracje
Najwyższy czas na kolejną dawkę inspiracji. Dużo się działo, przede wszystkim filmowo, więc jest się czym podzielić. Dużo do oglądania, dużo do przemyślenia. Weekend się zbliża, więc myślę, że wstrzelę się idealnie. Jeżeli jeszcze nie macie pomysłów na wieczór filmowy (a może poranek lub popołudnie?), kochacie Instagram i chcecie wziąć udział w linkowym party, to zapraszam!

 

tvnplayer

 

Obejrzałam wszystkie odcinki programu “Michniewicz. Inny świat”. Dlaczego? Poza tym, że można dowiedzieć się naprawdę ciekawych rzeczy o egzotycznych krajach z różnych stron świata, to przede wszystkim, historie osób, które Michniewicz zaprasza w podróż, nie są łzawe. Po seriach typu “talent show” jestem zmęczona słuchaniem o tym, że ktoś nie ma rodziców, jest biedny jak mysz kościelna albo wychował się w domu dziecka. Dlaczego ludzie muszą “udowadniać”, że są czegoś warci poprzez wywlekanie brudów? “Inny świat”, to po prostu inny świat i mimo że dowiadujemy się co nieco o życiu gości, to brak tu tej całej tragikomicznej otoczki. Każdy odcinek trwa nie więcej niż 30 minut. Gorąco polecam!
paris_dream_ tosiakowo

Lubię nacieszyć oko piękną fotografią, a wy? Chciałabym polecić wam dwa konta na które zaglądam z przyjemnością podczas picia porannej kawy. Pierwsze to paris_dream_ – piękne, proste fotografie codzienności. Drugie konto, to tosiakowo– wspaniała inspiracja jeżeli interesuje was temat kolorowego planowania. To, co autorka wyprawia w swoim notesie jest po prostu niesamowite!

warto obejrzeć

 

Z racji obowiązków (wreszcie coś przyjemnego), byłam “zmuszona” obejrzeć filmy, które w ostatnich latach zostały nagrodzone Oscarami, czyli “The King’s Speech” (historia króla Jerzego VI, który ze swoim jąkaniem niefortunnie wpasował się w początek ery nadawania przemówień przez radio na żywo, bez możliwości wcześniejszego nagrania mowy), “Birdman” (aktor, który jest znany z grania tytułowej postaci, postanawia zerwać z łatką skrzydlatego bohatera i wyreżyserować własną sztukę, w tle prawie cały czas słyszymy jego alterego), “The Artist” (czarno-biały film niemy, gwiazda niemego kina nie chce się zgodzić na granie w produkcjach z dźwiękiem i popada w niełaskę), “Argo” (opowiada o próbie wywiezienia z Iranu grupy Amerykanów pod szaloną przykrywką- mają udawać kanadyjską ekipę filmową) oraz “12 Years a Slave” (Solomon, to wolny człowiek, ale pewnego dnia budzi się w łańcuchach). Wszystkie te filmy mają coś w sobie i nie dziwię się, że zostały nagrodzone. Co prawda, te pozycje, które są oparte na faktach (“The King’s Speech”, “Argo”, “12 Years a Slave”) mijają się z prawdą w pewnych kwestiach, ale cóż, kto by się spodziewał, żeby film był prawdą. Film jest filmem i trzeba o tym pamiętać. Obejrzałam też ponownie “Django”– przez sentyment i na pocieszenie, bo ostatni film Tarantino “Nienawista ósemka” mnie nie zachwycił…

 

Oczywiście, nie obyło się również bez słuchania najnowszej playlisty, którą dla was stworzyłam, czyli All Day Chillout Vol. 2 🙂
linkowe party
Kochani, tyle ode mnie, a teraz czas na was!
Inspiracje

SERIALOWY ZAWRÓT GŁOWY

Seriale, które warto obejrzeć



Do niedawna uważałam, że oglądanie seriali, to strata czasu i nie mogłam zrozumieć dlaczego niektórzy marnują swój czas śledząc telenowele, kiedy można w tym czasie obejrzeć dobry film zamiast 1024 odcinka jakiegoś słabego tasiemca.
Jednak okazało się, że czasami można “dokopać się” do czegoś bardziej ambitnego. Myślę, że złą sławę tych produkcji twórcy zawdzięczają… telewizji, która nadaje praktycznie same bzdety (podejrzewam, że jak zwykle chodzi o kasę na zasadzie “albo taniocha albo jakość”), a przecież nie każdego stać na wykupienie dostępu do np. HBO. Na szczęście jest internet i dzięki temu wspaniałemu narzędziu możemy znaleźć coś dla siebie. Dzisiaj zaproponuję wam trzy seriale, które zrobiły na mnie wrażenie i myślę, że warto je obejrzeć.

The Leftovers
THE LEFTOVERS
Jeden z najlepszych seriali, które dotychczas oglądałam. To amerykańska produkcja opowiadająca historię mieszkańców Mapelton próbujących powrócić do normalnego życia po tym jak w niewyjaśnionych okolicznościach znika 2% populacji. Co ciekawe, serial nie skupia się na wyjaśnieniu przyczyn tego wydarzenia, zajmuje się bardziej psychiczną kondycją bohaterów i do czego może doprowadzić ludzi niepewność. Z czystym sumieniem mogę wam polecić tę produkcję. Mimo że możemy się jedynie domyślać, co stoi za zniknięciem, to nie odczuwamy tego jako coś irytującego, bo serial jest po prostu dobrze zrobiony.
Call The Midwife

 

CALL THE MIDWIFE
Bardzo przyjemny serial produkcji BBC opowiadający o obowiązkach grupy położnych pracujących w Londynie lat 50. W każdym odcinku śledzimy historię innego pacjenta i oczywiście prywatne perypetie naszych głównych bohaterek. Poza wglądem “jak to się kiedyś” pomagało ludziom, mamy również przyjemność posłuchać pięknego brytyjskiego akcentu występujących. Po prostu cud, miód i orzeszki (oczywiście nie brakuje krwawych momentów, ale da się je przeżyć;).
Walking Dead
THE WALKING DEAD

I ostatnia propozycja, trochę mniej ambitna, ale wciąga. Klasyka gatunku, czyli zombie czają się w każdym możliwym miejscu, a my śledzimy losy tych, którzy jeszcze są ludźmi. Jak na razie powstało sześć sezonów. Mimo że serial na dłuższą metę nie wnosi nic specjalnego do naszego życia, to jest to z pewnością miła odskocznia od dnia życia codziennego. Przebija “Modę na sukces” i inne takie nadawane w telewizji, a to już dużo. Dla tych, którzy lubią oglądać postapokaliptyczne wizje świata i nie boi się krwi.Oglądacie seriale? Może mi coś polecicie?

Trzymajcie się ciepło,
Irmina

Inspiracje

INSPIRACJE [FOTOGRAFIA, PRASA, TED TALK, KSIĄŻKA, FILM]

Witajcie kochani. Przyszedł czas na kolejny post ze serii o inspiracjach. Będzie bardzo kolorowo, ciekawie, kulturalnie, trochę psychologicznie, ale również ponuro (jeśli nie złowieszczo…). Rozsiądźcie się wygodnie, najlepiej z kubkiem czegoś gorącego w dłoniach (może czekolady?:)). Będzie coś i dla słuchowców i dla wzrokowców. Zapraszam na inspiracje!
Inspiracje fotografia
Zdjęcia Uldus po prostu powaliły mnie na kolanach. Swoich modeli wciela w role bohaterów starych rosyjskich baśni i postaci folkoru. Te prace są po prostu niesamowite, a pod każdą z nich znajdziecie kilka słów wyjaśniających. Wzrokowcy, nie możecie tego przegapić! ->Gallery: Fairy tales as you’ve never seen them before<-
Inspiracje artykuł
Po przeczytaniu artykułu na portalu Newsweek aż mnie coś ścisnęło w gardle. W dzisiejszych czasach ukończenie studiów, to praktycznie wymóg, by dostać jakąkolwiek pracę i przybywa czynników, które składają się na obniżenie prestiżu uczelni jako instytucji oraz niezadowolenie studentów. Co do twierdzenia, że studenci są bardzo niedojrzali byłabym ostrożna- jest niewiele osób, które nie pracują podczas nauki. Jednak fakt faktem, rozczarowanie studiami narasta. -> Smutna prawda: Studenci i depresja<-
Inspiracje fotografia
Dzięki programowi Photoshop można zdziałać cuda i wiadomo to nie od dzisiaj. Po przeprowadzce Christopher Cline nie czuł się zbyt dobrze i bardzo tęsknił za domem, więc jego dziewczyna postanowiła podarować mu psa. Na początku nie podszedł do tego pomysłu zbyt entuzjastycznie, ale w końcu okazało się, że pies stał się dla niego inspiracją, dzięki czemu teraz możemy oglądać ich przygody na zabawnych fotografiach. ->Photographer Photoshops His Dog Into A Giant<-
Inspiracje DIY
Coś dla fanów książek. Nie masz serca, by pozbyć się swoich skarbów? Cecilia Levy znalazła na to sposób i ze starych książek i komiksów wyczarowuje różne cuda. Jak się patrzy na niektóre z nich, to aż trudno uwierzyć, że to tylko papier… Osobiście nie mam cierpliwości do wykonywania takich prac, które wymagają niesamowitej precyzji, ale pomysł sam w sobie jest świetny! -> Old Books Repurposed Into Paper Cups And Saucers By Cecilia Levy<-
Inspiracje TedTalk

 

Teraz coś i dla wzrokowców i dla słuchowców. Steve Johnson w swoim gościnnym wykładzie opowiada skąd biorą się dobre pomysły. Wysuwa własną teorię i podważa dotychczasowe postrzeganie momentu “Eureka!” (czyli m.in. naukowca samotnie siedzącego w laboratorium). Jeżeli jesteście zainteresowani tą tematyką, która zahacza też o psychologię, to nie będziecie zawiedzeni tym wykładem. Jest w języku angielskim, ale można włączyć polskie napisy. -> Steven Johnson: Where good ideas come from<-

Warto przeczytać
Po obejrzeniu filmu wiedziałam, że koniecznie muszę sięgnąć po książkę i okazało się, że mam jeden egzemplarz w domu. Co ciekawe, film niewiele ma wspólnego z tą powieścią. Książka jest świetna i mam nadzieję, że uda mi się znaleźć kolejne części tej historii. Jeżeli lubicie takie klimaty, to odsyłam was do lubimyczytac.pl i oczywiście księgarni/biblioteki.
Warto obejrzeć
Tyle się naczytałam o tym filmie, że mała głowa, a po otrzymaniu (wreszcie!) przez DiCaprio statuetki wiedziałam już, że muszę obejrzeć “Zjawę”. I nie żałuję. Rozbiły mnie ostatnie słowa człowieka, który był powodem całej “krucjaty”… I ta sceneria, odzwierciedlenie uczuć bohatera nie tylko w słowach czy jego zachowaniu, ale również pogodzie i atmosferze filmu. Jeżeli jeszcze nie oglądaliście “Zjawy”, to koniecznie musicie to nadrobić! Odsyłam do filmweb.pl i oczywiście, do kina:)
A co was zachwyciło w ostatnim czasie? Jakaś płyta, może film? Podzielcie się swoimi odkryciami w komentarzach- inspirujmy się wzajemnie!
Trzymajcie się ciepło,
Irmina
Inspiracje

INSPIRACJE [FILMY, YOUTUBE, LEKTURA, CYTATY, MUZYKA, PODRÓŻ]

Witam po tygodniowej przerwie. Wyjazd się udał i wracam do was pełna pozytywnej energii i pomysłów na kolejne wpisy. Dzisiaj dawka inspiracji, która może was rozbudzi w te szare popołudnia. Coś do oglądania, coś do poczytania, coś do posłuchania. Zapraszam!
Filmy
filmy warte obejrzenia filmy warte obejrzenia
Jeśli jeszcze jeszcze nie widzieliście Spotlight (2015), to koniecznie idźcie zobaczyć (niedawno wszedł na ekrany w Polsce). To poruszający film o dziennikarskim śledztwie w sprawie molestowania seksualnego dzieci przez księży. Wstrząsająca produkcja, która daje do myślenia. Co więcej, film jest oparty na prawdziwej historii.
Później polecam obejrzeć Marsjanina (2015). Świetny film, który mimo że przedstawia dramatyczną sytuację astronauty, jest przepełniony nadzieją i… ciekawostkami z zakresu fizyki, biologii etc. Bardzo pouczający film przy którym można nie tylko dobrze się bawić, ale również czegoś nowego dowiedzieć.
Youtube
youtube
Ostatnio brałam udział w webinarium z udziałem Santi oraz Katarzyny Bruzdy Lecyk o kreatywności. Większość rzeczy znałam już wcześniej, ale czasami potrzebna jest taka przypominajka. Niby proste triki, a jednak gdzieś umykają. Jeżeli macie problem z kreatywnością (z jej brakiem bądź nadmiarem), polecam wam serdecznie ->  3 sposoby na kreatywność w Twoim biznesie lub gdy żyjesz pod presją.
Do poczytania

wszystko o miłości
Jednym z moich rytuałów podczas podróży jest czytanie gazet. Na co dzień raczej nie kupuję prasy, a nawet jak już chcę, to niestety niewiele pozycji mnie interesuje (te, które są ciekawe do najtańszych nie należą…). Tak czy siak, i tym razem zaopatrzyłam się w gazetę i muszę przyznać, ze Poradnik Psychologiczny Polityki tom 21, czyli WSZYSTKO O MIŁOŚCI skradł moje serce! To publikacja na zdecydowanie wyższym poziomie i nie żałuję tych 16, 99 zł. Ciekawe artykuły, bez dziwnych sugestii rodem z czasopism dla nastolatek. Jeśli interesuje was miłość z punktu widzenia nauki, to serdecznie polecam.

 

Garstka inspirujących myśli
muzyka relaksacyjna
Nie obyło się również bez znalezienia kilku cytatów wartych zanotowania.
  • “Either write something worth reading or do something worth writing” Benjamin Franklin
  • “After nourishment, shelter and companionship, stories are the thing we need most in the world” Philip Pullman
  • “Filozofia jest walką z opętaniem naszego umysłu przez środki naszego języka” Ludwig Wittgenstein
  • “A jak wyjdzie śmiesznie? Ludzie się pośmieją i koniec. Wielkość nie boi się śmieszności” Tadeusz Różewicz
Muzyka
  
Oczywiście podczas wyjazdu stale towarzyszyły mi playlisty, które dla was stworzyłam, czyli “All Day Chillout Vol. 1” i “Love me by night Vol. 1”. Kocham takie klimaty muzyczne- dodają skrzydeł i sprawiają, że ogarnia mnie spokój. Jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z listą utworów i samymi playlistami, to zapraszam:
I najlepsza inspiracja, czyli
WYJAZD!
Nie wiem dlaczego tak wzbraniałam się przed wyjazdem w góry – było cudownie! Długie spacery i leniwe wieczory. I te widoki! Każdemu polecam krótki wypad w góry by złapać oddech i zrelaksować się.
Jeżeli macie ochotę dowiedzieć się czegoś więcej, to zapraszam na mojego Instagrama– wrzuciłam tam kilka fotek. Planuję również dłuższą fotorelację tutaj na blogu. Myślę, że pojawi się jeszcze w tym tygodniu.

 

Mam nadzieję, że inspiracje was… zainspirują:) A co was poruszyło w ostatnim czasie? Może oglądaliście coś ciekawego albo porwała was jakaś książka? Dajcie znać w komentarzach!
Trzymajcie się ciepło,
Irmina