Podróże

WORK&TRAVEL PROJECT: FOTORELACJA Z MONACHIUM II (TELEFON DAJE RADĘ!)

 

W ten dzień słońce grzało niemiłosiernie. Monachium niemalże zieleniało w oczach (i to nie z zazdrości). Mimo zmęczenia (trzeba było wcześnie wstać, żeby zdążyć na śniadanie) i przeziębienia (zmienna pogoda) chęci do spacerowania nie brakowało. Reszta grupy chciała wylegiwać się w promieniach słońca na soczyście zielonej trawce… Wytrwałam kilkanaście minut, ale później już nie mogłam wysiedzieć. Co dopiero leżeć. Nie wiadomo, kiedy zawitam do Niemiec ponownie. Odważnie więc zdecydowałam, że sama wrócę do punktu od którego zaczęliśmy zwiedzanie. I poszłam. Po trzydziestominutowym spacerze z pamięci (oczywiście mapy papierowej nie miałam, a te w telefonie jak na złość nie chciały się ściągnąć) i po masie zdjęć dotarłam na miejsce. Cała i szczęśliwa…
 
Też tak macie, że w obcym kraju czujecie się zdecydowanie pewniej i swobodniej niż w Polsce? Pewien czar kryje się w takich wyjazdach, magia, która pcha nas w nieznane, a my z radością się jej poddajemy. Coś wspaniałego…:)
Mamy już za sobą część drogi, trochę odpoczęliśmy, a teraz czas ruszać dalej! 

 

 

 

 

 

 

 

 

Koniec zwiedzania, teraz możemy rozgościć się na trawce powyżej…

Co robicie w ten słoneczny weekend? 
Gdzieś wyjechaliście czy relaksujecie się we własnych czterech ścianach?


Trzymajcie się ciepło,
Irmina

Podróże

WORK&TRAVEL PROJECT: FOTORELACJA Z MONACHIUM I (TELEFON DAJE RADĘ!)

Po tygodniu pracy nareszcie nadszedł weekend. Ptaki ćwierkają, pogoda przepiękna – słońce świeci jak szalone, a niebo zachwyca błękitem. Nic, tylko zwiedzać! Pakujemy się do pociągu i po pół godzinie jesteśmy w samym sercu Niemiec – Monachium. Akurat trafiliśmy na czas rozgrywek piłkarskich, więc fani krzyczą jak szaleni biegając w tradycyjnych strojach. Dużo ludzi, dużo śmiechu i… piwa. Co ciekawe, mimo że restauracji jest w bród, sklepów z pamiątkami ze świecą szukać. Ale to nic. W końcu pozostanie mi piękna pamiątka własnego autorstwa – zdjęcia do których będę mogła wracać i powspominać, jak to wtedy było…
 
Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić tym, co widziałam w Monachium. Zabiorę Was w podróż podczas której skupimy się głównie na architekturze, trochę ludziach i naturze. To zadziwiające, jak wiele zieleni możemy zobaczyć w centrum. Coś wspaniałego. Zresztą sami zobaczycie. Zdjęcia zostały zrobione telefonem, a w grę wchodziła jedynie edycja światła/kolorów.
Miłego zwiedzania!:) kliknij na zdjęcie by je powiększyć
Architektura jak z bajki!
W Niemczech już kwitły kwiaty.
Zielone tereny zdecydowanie zachęcały do lenistwa.
Takich miejsc w Monachium jest dość sporo…
I jak tu się nie walnąć na takiej trawce?:)
Maski na murach teatru
Na murach teatru można było również poczytać co nieco o mitologii, dla osób nieznających niemieckiego pozostało oglądać malowidła:))
Może kiedyś…
Wiecie ile “lajków” zgarnęło to zdjęcie na Instagramie?!:D
Grunt, to dobra nazwa sklepu!
Na koniec zwiedzania poszliśmy do restauracji. Co ciekawe, w wielu miejscach nikt nie zna angielskiego…
I jak? Zaciekawieni? Mam nadzieję, że tak, bo już niedługo druga część zdjęć z Monachium, nie wspominając już o fotkach z miejsca w którym mieszkałam.
Chciałabym Was przekonać do wizyty w Niemczech – to w sumie niepozorny kraj w porównaniu do innych (no kogo nie kuszą Włochy czy Hiszpania?!), a jednak warto wziąć go pod uwagę. Sama na początku nie byłam przekonana, co do idei zwiedzania; raczej wychodziłam z założenia, że Niemcy, to idealny kraj do pracy i to wszystko, ale, jak widać powyżej, myliłam się (z czego bardzo się cieszę!).
Byliście kiedyś w Niemczech? A może macie zamiar tam zawitać?
Do jakiego kraju najchętniej byście pojechali w ramach projektu Work&Travel?
 
Trzymajcie się ciepło,
Irmina
PS: Pamiętajcie, że udany wyjazd zaczyna się już w domu😉