W DRODZE DO AMBASADY: WARSZAWSKIE MIGAWKI



Wczoraj oficjalnie zostałam absolwentką… Nie będę już chodzić na zajęcia, a budynek uczelni powoli stanie się dla mnie obcy. Z jednej strony cieszę się, że wkraczam w nowy etap życia (czyt. dorosłość pełną gębą), z drugiej szkoda mi tych rozmów z wykładowcami i ciekawych książek, filmów, sztuk z którymi musieliśmy się zapoznać, a których bym nie poznała, gdyby nie studia. Będę tęsknić. Już teraz tęsknię.
A jakie jest najlepsze remedium na tęsknotę? Wyjazd! W poniedziałek wsiedliśmy do pociągu i ruszyliśmy do Warszawy, by starać się o wizę…



Mimo że wyruszyliśmy wcześnie rano, na miejscu byliśmy dopiero po trzech godzinach. Podobno w którejś z miejscowości podłożono bombę, więc jechaliśmy naokoło.
Zawsze dziwi mnie, że pasażerowie winią za takie sytuacje PKP, a nie osobę, która takową bombę (podobno) podłożyła. I pretensje, ciągłe pretensje do pracowników, którzy z powodu zaistniałej sytuacji muszą zostać dłużej w pracy (przecież nie wysiądą z pociągu) i zapewne nikt im za to nie zapłaci. Ludzie pomyślcie dwa razy zanim osądzicie kto jest winny, a kto poszkodowany…

Na szczęście dotarliśmy na miejsce cali i zdrowi. Jako że pogoda dopisywała, udaliśmy się do ambasady pieszo. Jakiej? Tego Wam na razie nie zdradzę. Chcę, żeby to była niespodzianka, ale powiem Wam, że to szalona podróż i czeka nas dużo emocji, dużo zwiedzania, dużo zdjęć…

Bądźcie cierpliwi. W przyszłym tygodniu wyjazd (i mam nadzieję już wpis stworzony na miejscu), a dzisiaj zapraszam Was na krótki spacer po Warszawie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zestaw obiadowy za 22 zł (zupa, drugie danie, deser). Polecam, nie dość, że dania były smaczne, to jeszcze się najedliśmy. Namiary tutaj. Tylko nie bierzcie wina (niedobre).

 

Lubicie takie “miejskie” przechadzki?


Trzymajcie się ciepło,
Irmina

PS: Więcej zdjęć znajdziecie na moim Instagramie.

Autor: Irmina Liczbik

Z wykształcenia jestem anglistką, uwielbiam ser camembert, nie maluję paznokci w podróży (po co marnować czas?) i robię zdjęcia telefonem (również te na bloga). Od 2016 roku jestem blogerką podróżniczą i właścicielką Na Pokładzie Życia- łajby napędzanej podróżniczymi marzeniami. Tutaj nie ma ściemy czy rzygania tęczą, a jedynie prawda- jeśli szukasz szczerości, to jesteś w dobrym miejscu. Witaj Na Pokładzie Życia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *