WEEKEND W OSLO #1: SZKOŁA PRZETRWANIA I TANIE PODRÓŻOWANIE

Weekend w Oslo co zobaczyćTanie bilety do Oslo – brzmi jak żart? Niekoniecznie. Od czasu do czasu można upolować przelot dla dwóch osób z Warszawy do Olso i z powrotem za np. 140 zł.  I wszystko byłoby pięknie i ładnie, gdyby nie fakt, że lotnisko tak naprawdę znajduje się poza granicami miasta. Ale nie czepiajmy się szczegółów, w końcu przygoda, to przygoda!

WEEKEND W OSLO

SERIA NIEFORTUNNYCH ZDARZEŃ

Jak to czasami bywa, człowiek czyta różne porady odnośnie podróżowania etc., ale przyparty do muru przez świetną okazję zapomina o przestrogach i rzuca się na świetny deal jak pies na surowe mięsko. I tak było w tym przypadku. Luby znalazł bilety do Oslo z Warszawy i z powrotem za 140 zł (za dwie osoby). I jak tu nie korzystać?! Jazda, kupuj zanim inni się rzucą! – krzyknęłam podniecona i klamka zapadła. Lecimy do Oslo!

Potem okazało się, że lotnisko jest oddalone od miasta o ok. 120 km. Ale hej ho przygodo, przecież damy radę, no my nie damy?!

Oslo mapa lotnisko

Teraz czas na znalezienie noclegu. Wchodzimy na booking.com i szok. Najtańszy hotel (a raczej coś hostelowatego) kosztuje 200 zł za noc i to w pokoju wieloosobowym. Miny nam zmarniały, bo przecież miało być tak pięknie (czytaj: tanio), a tu klops. Postanowiliśmy więc zdobyć się na odwagę i pierwszy raz skorzystać z couchsurfing.com.

I znowu rozczarowanie. Wszyscy odmawiali: a to ich nie ma ich w tym czasie w domu, a to już kogoś przyjmują, a to nie miejsca dla dwóch osób. Krótko mówiąc, nasza przygoda z Oslo powoli topniała jak zeszłoroczny śnieg.

Weekend w Oslo co zobaczyćTopniejący śnieg w Oslo

Czekaliśmy na pozytywną odpowiedź od kogokolwiek myśląc, że trzeba będzie w końcu wykosztować się na hotel. Na szczęście tydzień przed odlotem odpisała nam Kasia – Polka mieszkająca w Oslo – i zgodziła się nas przyjąć. Ufff.

I już by człowiek pomyślał, że wszystko będzie ok, ale nie. W poniedziałek wylądowałam u laryngologa z ostrym bólem ucha. Diagnoza: zapalenie ucha i konieczność czyszczenia. Myślałam, że wyzionę ducha. Ból jak sto piorunów, pot spływający po plecach i drżące dłonie.

Na pytanie czy przeżyję lot usłyszałam: “Z pani progiem bólu, to da pani radę”.

Przez kolejne dni budziłam się z bólem ucha i myślą, że chyba zostanę gwiazdą w samolocie, kiedy wszyscy usłyszą mój wrzask “boli!!!!”.

PSIKUSY CHODZĄ PO LUDZIACH

Piątek. Jedziemy pociągiem do Warszawy. Z racji tego, że przecież lecimy do Norwegii ubrałam się jak na biegun północny i takie też wzięłam ze sobą ubrania. Powoli duszę się pod wełnianą sukienką i legginsami termoizolacyjnymi.

Wyrok: trzeba coś kupić na lotnisku.

Pada na dwie czarne patriotyczne koszulki. Już wiem, że warszawiacy będą ze mnie dumni.

Weekend w Oslo co zobaczyć

Odprawa przebiega sprawnie i zaczyna się oczekiwanie na ból. Myślę, że matki chodzące do szkoły rodzenia byłyby dumne z moich umiejętności oddychania. Startujemy. Spokój, wpatruję się w jeden punkt i czekam na swoje pięć minut.

Lądujemy, a moja szansa na zostanie rozwrzeszczaną gwiazdą gaśnie w oczach. Żegnaj, Hollywood.

Wychodzimy z budynku lotniska. Na horyzoncie majaczą jakieś busiki do Oslo, ale my już wiemy, co nas czeka. Pół godziny marszu do Fokserød skąd zabierze nas autokar do Oslo (200 zł do przodu).

Weekend w Oslo co zobaczyćLotnisko Oslo Torp

Oslo mapa Fokserød

Nie ma chodnika. Wiatr wieje jak szalony, na szczęście nie pada. Idziemy poboczem, samochody zwalniają, a kierowcy wytrzeszczają na nas oczy. Ale przemy do przodu. Noga za nogą. Raz, dwa, raz, dwa.

Weekend w Oslo co zobaczyć

Wreszcie docieramy na miejsce. Obok McDonald’s. Pioruńsko drogo. Decydujemy się na jedną kawę z mlekiem. Błogosławimy samych siebie za to, że wzięliśmy z domu tyle bułek i nie jesteśmy teraz zdani na łaskę i niełaskę norweskich cen. Przynajmniej na początku.

Zjawia się nasz autokar. Luby kupił wcześniej bilety przez internet, więc chociaż o to nie trzeba się martwić. Okazuje się, że sporo ludzi ma chrapkę na Oslo w tym samym czasie, więc aby siedzieć razem lądujemy na samym końcu. Po mojej lewej lekko spłoszony pan przy kości, po prawej Luby. Nie jest źle. Oprócz tego, że muszę spinać poślady, żeby nie usiąść pół dupkiem na panu z lewej.

Przysypiam. Luby mnie budzi. Jeszcze chwila i zrobiłabym sobie z pana po lewej leżankę.

Docieramy do Oslo. Toaleta 5 zł. Już czujemy, że to będzie przygoda dla nas i naszego portfela.

Piszemy do Kasi, dzwonimy, nic. Trochę spanikowani kierujemy się do jej domu. W końcu odpisuje, że będzie koło 18, więc mamy jeszcze ponad pół godziny. Szlajamy się po mieście nieprzytomnym wzrokiem wodząc po atrakcjach Oslo.

Weekend w Oslo co zobaczyćNorweski kurz

 WSZYSTKO DOBRE, CO SIĘ DOBRZE JE

Wreszcie nadchodzi ta chwila. Kasia po nas wychodzi i wita w progu zupą z łososia. Coś niesamowitego. Zupa jest tak pyszna, że Luby bierze dokładkę. Ja wciąż czekam na przepis.

Rozglądamy się. Siedzimy na kanapie (na której będziemy spać) w maleńkim mieszkaniu jednopokojowym. Chociaż ja wolę słowo “minimalistyczne”. Mimo niewielkiej przestrzeni jest schludnie i przytulnie. Słysząc ile trzeba płacić za takie mieszkanko, włosy stają nam dęba: w Polsce za taką kasę można by wynająć apartament. Ale Oslo rządzi się własnymi zasadami.

Gadamy, gadamy, gadamy. Tylko na to mamy siłę po emocjonującej podróży. Umawiamy się z Kasią na zwiedzanie – jeszcze nie wiemy, że polska gościnność w Oslo nas zawstydzi…

#turystakontraOslo

  • zawsze sprawdzaj, gdzie dokładnie znajduje się lotnisko
  • ale najpierw sprawdź koszt noclegu
  • couchsurfing to twoje zbawienie
  • bądź gotowy na niesztampowe rozwiązania

FINANSOWA SZKOŁA PRZETRWANIA

Niskobudżetowa przygoda w Oslo jest możliwa, trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość i trochę pokombinować. Najlepiej zacząć planowanie około miesiąc przed, by w razie wpadki wymyślić plan B (szczególnie jeśli chodzi o nocleg). Lotów warto szukać o różnych porach dnia: rano, wieczorem, w nocy (najczęściej najlepsze oferty pojawiają się w nocy). Pamiętajcie o czyszczeniu ciasteczek! Inaczej strony będą automatycznie windować ceny przy kolejnej odsłonie. Jeżeli macie taką możliwość otwieracie strony w różnych przeglądarkach. Bądźcie otwarci na couchsurfing – to najlepsza metoda by zaoszczędzić na noclegu. Pamiętajcie jednak, że nikt nie ma obowiązku zgodzić się was gościć, więc trzeba zacząć rozpytywać odpowiednio wcześnie (my zaczęliśmy miesiąc przed). Kiedy już znajdziecie hosta koniecznie zapytajcie, czego oczekuje w zamian: może czegoś ze strefy wolnocłowej (wódka się kłania:)), wspólnego zwiedzania albo polskiego obiadu? Pamiętajmy, że couchsurfing jest za darmo jeśli chodzi o finanse, ale to tak naprawdę transakcja dwustronna: coś za coś.

A tak wyglądały nasze pierwsze koszty:

  • dojazd do lotniska w Warszawie (z Łodzi): pociąg Łódź Kaliska->Łódź Widzew (4,47 zł-jeden normalny, jeden studencki), pociąg Łódź Widzew->Warszawa Centralna (40, 53 zł-jeden normalny, jeden studencki), pociąg SKM Warszawa Centralna->Warszawa Lotnisko Chopina (5, 70 zł)
  • przelot dla dwóch osób (Warszawa Chopin->Oslo Torp; Oslo Torp->Warszawa Modlin): 140 zł
  • dotarcie do przystanku autokaru: darmo
  • kawa z mlekiem w norweskim McDonaldzie: 40 NOK
  • autokar Sandefjord (Fokserød)->Oslo (Oslo Bussterminal): 302 NOK
  • nocleg w Oslo: darmo

PRZYDATNE STRONY

couchsurfing.com (nocleg)
skyscanner.com (lot)
nettbuss.no (autokar do Oslo)

W następnych postach o Oslo napiszę wam o dalszych kosztach, ale przede wszystkim o miejscach, które warto zobaczyć mając tylko jeden weekend na zwiedzanie:)

Weekend w Oslo co zobaczyćWidok na miasto ze sztucznej wyspy w Oslo

Podróżując trzymasz się określonego budżetu czy pozwalasz sobie na szaleństwa? Stawiasz na oszczędność czy portfelową swobodę?

Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii na temat pieniędzy w podróży. Każdy człowiek ma inne podejście i własne powody by postępować w określony sposób. Podzielcie się swoimi finansowo-podróżniczymi doświadczeniami. Może z czegoś jesteście szczególnie zadowoleni, a coś spędza wam sen z powiek?

Trzymajcie się ciepło,
Irmina

22 myśli na temat “WEEKEND W OSLO #1: SZKOŁA PRZETRWANIA I TANIE PODRÓŻOWANIE

  1. Piękne zdjęcia. Nigdy nie byłam w Oslo, ale marzy mi się taka podróż. Nie wiem jednak czy odważyłabym się pojechać tam bez większej gotówki bo wiem, że wszystko drogie. Ty pokazałaś, że można podróżować tanim kosztem. Gdybym miała naście lub dwadzieścia lat to nie byłby żaden problem i dla mnie bo wtedy najbardziej liczy się przygoda, ale teraz wolę jechać dopero wtedy kiedy wiem, że mnie na to stać i potem nie muszę się martwić w przypadku nieprzewidzianych okoliczności.

  2. Nasuwa mi się tylko jedno – ahoj przygodo! 😀
    Czasem takie trudnostki po drodze dodają smaczku wycieczce, no nie mogłoby być zbyt idealnie! Co do noclegu – polecam serwis airbnb. Mega pomocny przy szukaniu noclegu – możemy wynająć pokój/kanapę/całe miejsce w dowolnym miejscu na świecie i zapłacić x razy mniej niż za hotel.
    Pozdrawiam 🙂

  3. Ale za to jakie piękne zdjęcia przywieźliście! Słyszałam, że Norwegia jest mega, mega droga. U mnie finanse w podróży zależą głównie od… mojego aktualnego stanu portfela. Nie lubię liczyć każdego grosza na wakacjach, ale wiadomo, że różnie z tym bywa. Z drugiej strony jestem niewymagającym turystą. Jeżeli chodzi o warunki, to nie potrzeba mi żadnych luksusów właściwie.

    1. Było fajnie mimo zaciskania pasa:) Grunt, żeby dobrze się bawić i spędzić czas w miłym towarzystwie- wtedy drobne niewygody tracą na znaczeniu.

  4. O, właśnie takiego postu potrzebowałam. Miałam zamiar polecieć na jeden dzień albo na weekend do Oslo, bo te tanie loty są bardzo kuszące. Teraz jednak zastanawiam się, czy to aby na pewno by mi się opłacało. Odległość do lotniska w Norwegii mnie przeraziła. A też musiałabym z Łodzi dostać się do Warszawy 🙁

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    1. Na zdjęciu z lotniskiem widać polskiego busa i numer telefonu- jedzie bezpośrednio do Oslo, więc możesz zapytać o cenę. Są również autokary norweskie, które jadą bezpośrednio (tej samej firmy, co my jechaliśmy), więc da się:) Polecam jednak na weekend, bo jeden dzień to troszkę za mało biorąc pod uwagę fakt, że ta jazda do miasta chwilę trwa.

  5. Podoba mi się ta Twoja przygoda i będę sprawdzała, jak wam dalej poszło 🙂 z moim pesymizmem do wycieczek, ja bym płakała już tam na lotnisku 😀 Także podziwiam 🙂

    1. Pigwówkę. A dlaczego ludzie w ogóle mieszkają zagranicą?:D Chyba nie rozumiem twojego pytania… Oczywiście, że wiedzieliśmy, co nie oznacza, że trzeba sobie podróż darować przy napiętym budżecie – da się spędzić fajny weekend w Oslo nie wydając fortuny i cel został osiągnięty:) Wielu ludzi rezygnuje, bo myśli, że muszą mieć fortunę, a to błąd.

      1. Ja bardziej podbiłabym też w takim stylu, że mieszkając tam, zarabiając tak jak zarabia się w Oslo życie wygląda już inaczej. Co innego jak człowiek dopiero zacznie przeliczać na złotówki ile za to, to czy tamto 🙂

      2. No dobra to było idiotyczne pytanie :P. Droższe życie jest za granicą ale też wyższe zarobki przecież :). No to ja czekam na dalsze relacje z wyprawy do Oslo w takim razie 🙂

  6. Poszłam w Trondheim na wino. Wypiłam lampkę, stałam się biedniejsza. Rozglądnęłyśmy się z koleżanką. Nikt nie chciał postawić nam drinka.
    Wyszłyśmy. Kupiłyśmy w markecie piwo.
    Ale opić się nie opiłyśmy.
    Norwegia to mój cel podróży już od ładnych kilku lat (kilkunastu?) ale mam wrażenie, że tak drogo jak teraz nie było jeszcze nigdy

    1. Bo każdy czekał, aż ktoś im też postawi:D
      To może spróbuj wyjazdu typu praca w zamian za jedzenie i nocleg? Wiadomo, i tak trzeba będzie mieć pieniądze, ale zawsze jesteś do przodu.
      Co prawda nie patrzyłam na oferty w Norwegii, ale w innych krajach zazwyczaj oczekują pracy po 5 godz. dziennie (poniedziałek-piątek), więc będziesz miała czas również na zwiedzanie:)

  7. O matulo, czytam i nie wierze.. to w sumie wybranie się z motyką na słonce! Zwłaszcza że nie sprawdziło się wcześniej noclegu, oddalonego lotniska itd itd ale z drugiej strony to jednak była przygoda, więc dobrze powspominać! Rozumiem, że ból ucha się z Tobą rozstał podczas podróży w Oslo? Cudowne zdjęcia i czekam na wpis o miejscach, które warto zobaczyć :))

    1. Gdybyśmy sprawdzili te rzeczy przed kupieniem biletów, pewnie teraz nie byłoby o czym pisać… Zaczęliśmy planować miesiąc przed i wszystko się udało. Czy było to wybrani się z motyką na słońce? Nie sądzę – to kwestia zacięcia i świadomych decyzji:) Zawsze da się coś wykombinować. A dochodzenie do miasta i couchsurfing – dla nas to były naturalne wybory, ale rozumiem, że nie każdemu takie rozwiązania pasują.
      Dziękuję za komentarz, pozdrawiam:)

Dodaj komentarz